Nie od dziś wiadomo, że największą sympatią jeśli chodzi o gry darzę raczej stare produkcje. najlepiej tak z 20 letnie. Ostatnimi czasy jak już mam czas grać to gram w starocie i bardzo mi jest miło, jak one są odświeżane. Wiem, że to żerowanie na starym pomyśle ale mi jakoś nie przeszkadza grać w Secret of Monkey Island Special Edition. Tydzień temu pisałem o strasznej rzeczy, która przytrafiła się branży growej (zamknięcie LucasArts), a dziś mam bardzo pozytywną nowinę - Flashback powraca :-)
Kto z moich rówieśników grał w gry pamięta czym był Flashback. Pamiętam, że mówiło się o nim jako Another World 2. Prawda jest taka, że niewiele miały ze sobą wspólnego te dwie gry. No może poza wciągającą fabułą i animacją wyprzedzającą epokę. Najgorsze było to, że większość ówczesnych dzieciaków miało dostęp tylko do francuskiej wersji językowej co utrudniało śledzenie fabuły. Na szczęście był Secret Service, gdzie zostało opublikowane 2 częściowe Walk Through.
Kto nie pamięta najbardziej wypasionego pojazdu w historii gier komputerowych - Skutera Fotonowego Conrada Harta?
Fajnie by było móc sobie na nim w końcu polatać? Z opublikowanego przez twórców filmiku wynika, że to będzie możliwe....
No i co robi 20 lat różnicy?
Pierwszy screen z oryginalnej gry, drugi z francuskiego (nomen omen) bloga Gameblog.fr, ze stycznia...
Już się nie mogę doczekać. A tak na marginesie, to screeny ze starej wersji zrobiłem w wersji na iPhone/iOS przed chwilą ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozrywka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozrywka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 kwietnia 2013
piątek, 12 kwietnia 2013
[NANO] - Montaż scen z widokiem na plecy bohatera
Bardzo fajny montaż z różnych filmów, gdzie widzimy plecy bohatera i to na co patrzy.
Filmy w montażu:
00:05 - The Aviator
00:10 - The Legend of 1900
00:12 - Synecdoche, NY
00:15 - The Shining
00:17 - Beyond the Black Rainbow
00:19 - Once Upon A Time In Anatolia
00:22 - Baraka
00:24 - Walk The Line
00:25 - The Runaways
00:26 - The Fifth Element
00:28 - Dark City
00:29 - Hamlet
00:30 - Network
00:31 - Black Swan
00:34 - Lenny
00:35 - Dennis Leary: No Cure For Cancer
00:36 - Bronson
00:37 - Fantasia
00:38 - Southland Tales
00:40 - The Iron Lady
00:41 - Hugo
00:43 - The Searchers
00:45 - Prometheus
00:48 - Event Horizon
00:50 - The Fifth Element
00:53 - Doctor Who: S01E02
00:55 - Sunshine
00:57 - Tron Legacy
01:00 - Stargate
01:02 - Starman
01:04 - Kundun
01:07 - Enter The Void
01:09 - Inglorious Basterds
01:11 - Watchmen
01:14 - Sin City
01:16 - Gangster No. 1
01:18 - L.A. Confidential
01:21 - Christine
01:23 - Hero
01:26 - House of Flying Daggers
01:28 - Akira Kurosawa's Dreams
01:31 - Predators
01:33 - Alexander
01:35 - Kingdom of Heaven
01:37 - There Will Be Blood
01:40 - The Cell
01:42 - Valhalla Rising
01:45 - Snow White and the Huntsman
01:47 - Alexander
01:49 - Immortals
01:52 - John Carter
01:54 - Troy
01:57 - Thor
01:59 - The Matrix Revolutions
02:04 - The Abyss
02:08 - Event Horizon
02:13 - Watchmen
02:18 - Another Earth
02:23 - Take Shelter
02:27 - Final Fantasy: The Spirits Within
02:32 - Constantine
02:37 - War of the Worlds
02:46 - Close Encounters of the Third Kind
02:48 - Knowing
02:51 - Hero
02:53 - 300
02:56 - Take Shelter
03:01 - Beasts of the Southern Wild
03:03 - The Proposition
03:06 - Snow White and the Hunstman
03:08 - Interview with the Vampire
03:10 - Alice in Wonderland
03:13 - Heat
03:15 - Rendezvous with Rama (Vancouver Film School trailer)
03:17 - Star Trek Generations
03:19 - Minority Report
03:22 - Skyline
03:25 - Inception
03:27 - X-Men: First Class
03:30 - Carrie (2002)
03:32 - The Day the Earth Stood Still
03:34 - Hamlet
03:36 - Valhalla Rising
03:39 - Jericho S01E01
03:41 - The Divide
03:44 - Dark City
03:46 - The Day the Earth Stood Still
03:48 - Mission to Mars
03:51 - Life of Pi
03:52 - The Fountain
03:58 - Fight Club
04:03 - Pan's Labyrinth
04:07 - The Empire Strikes Back
04:12 - Gone with the Wind
04:22 - What Dreams May Come
PS od dziś posty z michałkami, drobiazgami, czy jakimiś śmiesznostkami będę oznaczał [NANO] :-)
Filmy w montażu:
00:05 - The Aviator
00:10 - The Legend of 1900
00:12 - Synecdoche, NY
00:15 - The Shining
00:17 - Beyond the Black Rainbow
00:19 - Once Upon A Time In Anatolia
00:22 - Baraka
00:24 - Walk The Line
00:25 - The Runaways
00:26 - The Fifth Element
00:28 - Dark City
00:29 - Hamlet
00:30 - Network
00:31 - Black Swan
00:34 - Lenny
00:35 - Dennis Leary: No Cure For Cancer
00:36 - Bronson
00:37 - Fantasia
00:38 - Southland Tales
00:40 - The Iron Lady
00:41 - Hugo
00:43 - The Searchers
00:45 - Prometheus
00:48 - Event Horizon
00:50 - The Fifth Element
00:53 - Doctor Who: S01E02
00:55 - Sunshine
00:57 - Tron Legacy
01:00 - Stargate
01:02 - Starman
01:04 - Kundun
01:07 - Enter The Void
01:09 - Inglorious Basterds
01:11 - Watchmen
01:14 - Sin City
01:16 - Gangster No. 1
01:18 - L.A. Confidential
01:21 - Christine
01:23 - Hero
01:26 - House of Flying Daggers
01:28 - Akira Kurosawa's Dreams
01:31 - Predators
01:33 - Alexander
01:35 - Kingdom of Heaven
01:37 - There Will Be Blood
01:40 - The Cell
01:42 - Valhalla Rising
01:45 - Snow White and the Huntsman
01:47 - Alexander
01:49 - Immortals
01:52 - John Carter
01:54 - Troy
01:57 - Thor
01:59 - The Matrix Revolutions
02:04 - The Abyss
02:08 - Event Horizon
02:13 - Watchmen
02:18 - Another Earth
02:23 - Take Shelter
02:27 - Final Fantasy: The Spirits Within
02:32 - Constantine
02:37 - War of the Worlds
02:46 - Close Encounters of the Third Kind
02:48 - Knowing
02:51 - Hero
02:53 - 300
02:56 - Take Shelter
03:01 - Beasts of the Southern Wild
03:03 - The Proposition
03:06 - Snow White and the Hunstman
03:08 - Interview with the Vampire
03:10 - Alice in Wonderland
03:13 - Heat
03:15 - Rendezvous with Rama (Vancouver Film School trailer)
03:17 - Star Trek Generations
03:19 - Minority Report
03:22 - Skyline
03:25 - Inception
03:27 - X-Men: First Class
03:30 - Carrie (2002)
03:32 - The Day the Earth Stood Still
03:34 - Hamlet
03:36 - Valhalla Rising
03:39 - Jericho S01E01
03:41 - The Divide
03:44 - Dark City
03:46 - The Day the Earth Stood Still
03:48 - Mission to Mars
03:51 - Life of Pi
03:52 - The Fountain
03:58 - Fight Club
04:03 - Pan's Labyrinth
04:07 - The Empire Strikes Back
04:12 - Gone with the Wind
04:22 - What Dreams May Come
PS od dziś posty z michałkami, drobiazgami, czy jakimiś śmiesznostkami będę oznaczał [NANO] :-)
piątek, 5 kwietnia 2013
Piątek wieczorem
w końcu chwila dla siebie. Przeglądam internety i sobie myślę, że wydarzyła się rzecz straszna - Disney zdecydował o zamknięciu LucasArts.
Sporo dzieciństwa odeszło, ale z drugiej strony nie pamiętam, żebym grał w coś LucasArts ostatnio. Pomijam reedycje Secret of Monkey Island. Można rozpaczać, ale psy szczekają a karawana idzie dalej...
Kolejna rzecz to subtelny cross over pomiędzy dwoma grami, które ostatnio wpadły mi w oko - Minecraftem i Torchlight 2
Wiecie jak doprowadzić do zawału współlokatorów:
A tak się korzysta z internetu, żeby przełamać niemoc twórczą:
Sporo dzieciństwa odeszło, ale z drugiej strony nie pamiętam, żebym grał w coś LucasArts ostatnio. Pomijam reedycje Secret of Monkey Island. Można rozpaczać, ale psy szczekają a karawana idzie dalej...
Kolejna rzecz to subtelny cross over pomiędzy dwoma grami, które ostatnio wpadły mi w oko - Minecraftem i Torchlight 2
Wiecie jak doprowadzić do zawału współlokatorów:
A tak się korzysta z internetu, żeby przełamać niemoc twórczą:
sobota, 5 stycznia 2013
[HUMOR] Czego nie chcialbyś usłyszeć
leżąc na stole chirurgicznym:
O, żesz to, jego mac...!
Czy ktos widzial moj zegarek?
Ale imprezowalismy tej nocy. Nie pamietam, kiedy ostatnio tyle wypilem.
Cholera, nie mam tej strony instrukcji!
Hmm, podrecznik nic o tym nie mowi... Z ktorego roku jest ta ksiazka?
Dobra, zrob jeszcze jedno zdjecie, takie rzeczy nie zdarzaja sie naprawde.
Nie wyrzucaj tych kawalkow, przydadza sie do sekcji.
Wracaj natychmiast! Niedobry kotek!
Zaraz, zaraz, jesli to jest sledziona, to..yyy.. co to jest???
Podaj mi to.. no.. tego.. to narzadko.
Niech no ja sobie przypomne, jak to robili na "Ostrym dyzurze" w ubieglym
tygodniu.
Czy komkolwiek juz podawano pol litra tego plynu na raz?
Cholera, nie ma swiatla!
Wiecie ile sa warte nerki! Przeciez ten gosc ma az dwie!
Nic nie ruszac, wypadlo mi szklo kontaktowe!
Czy to mogloby tak nie bic? Nie moge sie skoncentrowac!
Szkoda ze nie mam okularow.
Panowie, to bedzie eksperyment dla nas wszystkich!
Sterylne, sterylne, przeciez umyto podloge!
Co to ma znaczyc, ze to nie miala byc operacja zmiany plci???
Co to ma znaczyc, ze nie jest ubezpieczony?
On i tak juz ma dzieci, no nie?
Siostro, cz on zgodzil sie na oddanie narzadow po smierci?
Nie martw sie, chyba jeszcze da sie ciac tym skalpelem.
Cooo! Chcesz rozwoduuu!!!
Nie mam pojecia, co to jest, ale zapakuj to jak najszybciej do lodu!
Szybciej, bo zaczyna sie "Sloneczny Patrol".
Ten gaz znieczulajacy jest zajebisty, czy moge go jeszcze troche powdychac?
Otworz Ziutek ta torbe, bo on sie jeszcze rusza.
Oczywiscie siostro ze juz robilaem takie operacje!
Pali sie, wszyscy uciekac!
O, żesz to, jego mac...!
Czy ktos widzial moj zegarek?
Ale imprezowalismy tej nocy. Nie pamietam, kiedy ostatnio tyle wypilem.
Cholera, nie mam tej strony instrukcji!
Hmm, podrecznik nic o tym nie mowi... Z ktorego roku jest ta ksiazka?
Dobra, zrob jeszcze jedno zdjecie, takie rzeczy nie zdarzaja sie naprawde.
Nie wyrzucaj tych kawalkow, przydadza sie do sekcji.
Wracaj natychmiast! Niedobry kotek!
Zaraz, zaraz, jesli to jest sledziona, to..yyy.. co to jest???
Podaj mi to.. no.. tego.. to narzadko.
Niech no ja sobie przypomne, jak to robili na "Ostrym dyzurze" w ubieglym
tygodniu.
Czy komkolwiek juz podawano pol litra tego plynu na raz?
Cholera, nie ma swiatla!
Wiecie ile sa warte nerki! Przeciez ten gosc ma az dwie!
Nic nie ruszac, wypadlo mi szklo kontaktowe!
Czy to mogloby tak nie bic? Nie moge sie skoncentrowac!
Szkoda ze nie mam okularow.
Panowie, to bedzie eksperyment dla nas wszystkich!
Sterylne, sterylne, przeciez umyto podloge!
Co to ma znaczyc, ze to nie miala byc operacja zmiany plci???
Co to ma znaczyc, ze nie jest ubezpieczony?
On i tak juz ma dzieci, no nie?
Siostro, cz on zgodzil sie na oddanie narzadow po smierci?
Nie martw sie, chyba jeszcze da sie ciac tym skalpelem.
Cooo! Chcesz rozwoduuu!!!
Nie mam pojecia, co to jest, ale zapakuj to jak najszybciej do lodu!
Szybciej, bo zaczyna sie "Sloneczny Patrol".
Ten gaz znieczulajacy jest zajebisty, czy moge go jeszcze troche powdychac?
Otworz Ziutek ta torbe, bo on sie jeszcze rusza.
Oczywiscie siostro ze juz robilaem takie operacje!
Pali sie, wszyscy uciekac!
piątek, 4 stycznia 2013
Filmy 2013 - Die Hard 5
Miałem pisać regularnie i co? i pół roku przerwy we wszelkich wpisach. Z dobrych rzeczy po prostu nie mam kiedy pisać, ale może to mi się zmieni, byłem też na Hobbicie - to w nawiązaniu do poprzedniego wpisu. Film świetnie zrobiony, 48 klatek lekko przereklamowane, odziera filmy z magii więc lepiej sobie darować. Ponieważ chciałem to HFR zobaczyć na własne oczy to poszedłem na wersję 3D i dalej nie mogę się przekonać to takiego kina. Okulary strasznie mi przeszkadzają i generalnie na relaks to się nie nadaje. Jakbym miał jeszcze raz podjąć decyzję na co iść to bez mrugnięcia okiem wybrałbym wersję 2D w 24 klatkach.
A teraz do rzeczy w lutym na ekrany wchodzi nowa Szklana Pułapka, której prawdziwy tytuł to A Good Day to Die Hard (Dobry Dzień na Szklaną Pułapkę).
poniżej zwiastun:
Zapowiada się bardzo przyzwoita rąbanka i chyba się wybiorę do kina.
A teraz do rzeczy w lutym na ekrany wchodzi nowa Szklana Pułapka, której prawdziwy tytuł to A Good Day to Die Hard (Dobry Dzień na Szklaną Pułapkę).
poniżej zwiastun:
Zapowiada się bardzo przyzwoita rąbanka i chyba się wybiorę do kina.
wtorek, 5 czerwca 2012
Filmy 2012 - Hobbit
Fajnie będzie wrócić do Śródziemia, Nie mogę się doczekać do grudnia. Dobrze, że po drodze Dark Knight i Prometeusz.
piątek, 4 maja 2012
Filmy 2012 - The Expendables 2 + bonus
Pierwszy zwiastun bardzo dobrego kina akcji utrzymanego w sprawdzonej konwencji i ze sprawdzoną obsadą. Jeśli waszą przygodę z filmami zaczynaliście od kaset video kupowanych na różnego rodzaju jarmarkach a waszym ulubionym, albo przynajmniej jednym z ulubionych filmów z tamtego okresu jest Commando, to to jest pozycja obowiązkowa:
A jeszcze obiecany bonus, czyli montaż z filmów Sci-Fi:
I po kolei,
Rozdział Pierwszy: INTO THE GRID
Blade Runner
Dark City
Gamer
Gattaca
Inception
I, Robot
Looper
The Matrix
The Matrix Reloaded
Repo Men
Surrogates
Total Recall (2012)
Tron: Legacy
Rozdział Drugi: INVADERS FROM SPACE
Alien vs. Predator
Battle: Los Angeles
Battleship
Cloverfield
The Day the Earth Stood Still
District 9
The Fifth Element
The Invasion
Monsters
Skyline
Slither
Super 8
The Thing (2011)
Transformers
War of the Worlds
Rozdział 3: ABOVE AND BEYOND
2001: A Space Odyssey
Alien
Avatar
Babylon A.D.
The Fifth Element
The Fountain
Moon
Pandorum
Pitch Black
Prometheus
Serenity
Star Trek
Star Wars - Episode IV: A New Hope
Star Wars - Episode VI: Return of the Jedi
Sunshine
A jeszcze obiecany bonus, czyli montaż z filmów Sci-Fi:
I po kolei,
Rozdział Pierwszy: INTO THE GRID
Blade Runner
Dark City
Gamer
Gattaca
Inception
I, Robot
Looper
The Matrix
The Matrix Reloaded
Repo Men
Surrogates
Total Recall (2012)
Tron: Legacy
Rozdział Drugi: INVADERS FROM SPACE
Alien vs. Predator
Battle: Los Angeles
Battleship
Cloverfield
The Day the Earth Stood Still
District 9
The Fifth Element
The Invasion
Monsters
Skyline
Slither
Super 8
The Thing (2011)
Transformers
War of the Worlds
Rozdział 3: ABOVE AND BEYOND
2001: A Space Odyssey
Alien
Avatar
Babylon A.D.
The Fifth Element
The Fountain
Moon
Pandorum
Pitch Black
Prometheus
Serenity
Star Trek
Star Wars - Episode IV: A New Hope
Star Wars - Episode VI: Return of the Jedi
Sunshine
sobota, 17 marca 2012
Command and Conquer - Alliances
Kiedyś dawno temu była gra, o której Kazimierz Kaczor mówił Komą ę Kąkę. (niestety nie udało mi się znaleźć na YT tego Joysticka), a dziś jest C&C:A i powiem tak: Byłem, widziałem i jestem zawiedziony.
Może dlatego, że to beta, ale od początku. Dostałem link do bety kilka dni temu, ponieważ w C&C pogrywałem od dawna i mam duży sentyment do tej serii postanowiłem, że sobie pogram. Szczególnie, że gry nie trzeba instalować bo jest przeglądarkowa.
Żeby zagrać trzeba mieć konto EA (albo Orgin) nie pamiętam jak się to ustrojstwo nazywa :-)
Czym jest C&C:A? Chyba MMORTS, ale nie wiem, czy nie jest to bardziej Multiplayerową turówką albo wręcz Tower Attack/Defense. Po zalogowaniu się i wybraniu serwera na jakim chcemy grać oczom naszym ukazuje się świat:
Na mapie świata widać bazę swoją, kolegów, przeciwników i "Wroga". Potem przełączamy się na widok naszej bazy i on jest tym momentem, w którym C&C:A najbardziej przypomina swoich przodków:
Niestety to ekran na którym niewiele się dzieje. Niby budujemy sobie bazę ale bardzo szybko okazuje się, że nie mamy zasobów na dalszy rozwój. Chcesz sobie kupić więcej żołnieży? Potrzebujesz Command Center na wyższym poziomie. Chcesz podnieść poziom CC? Masz za mało tiberium. Chcesz mieć więcej Tiberium wybuduj żniwiarkę. Chcesz wybudować żniwiarkę? Masz Construction Yard na zbyt niskim poziomie. I tu pewnie EA chciałoby, żebyś kupił sobie za kasę punkty rozwoju. I tu trafiamy na barierę, na którą trafiają wszystkie gry Freemium - jak chcesz pograć to musisz płacić więcej niż byś wydał grając w podobne gry, tylko ze stałym abonamentem.
Ale wracając do gry. Właściwa gra odbywa się w obozowiskach Zapomnianych, gdzie zaczynamy od zaplanowania naszego ataku. Jak już rozstawimy nasz jednostki w odpowiednich falach, naciskamy przycisk attack i "paczymy":
Na początku są oddziały obronne przeciwnika, a potem trafiamy do jego bazy:
Nie udało mi się nigdy wykończyć wroga za jednym razem, zwykle trzeba go jeszcze dobić. Obozowisko rozpada się po zburzeniu Construction Yard'u.
I tak w kółko.
I pewnie byłoby okej, bo jest kilka fajnych pomysłów, ale niestety gra rozbija się o chciwość. Bo prawda jest taka, że jak tylko osiągnie się pewien poziom to jest blokada i już dalej się nie pogra.
Na miejscu EA zrobiłbym tą grę w wersji singlowej na tablety i byłby hit. Bo jest potencjał. Czekam na zakończenie bety. Może jeszcze zrobią grę bardziej zrównoważoną. Zobaczymy :-)
Może dlatego, że to beta, ale od początku. Dostałem link do bety kilka dni temu, ponieważ w C&C pogrywałem od dawna i mam duży sentyment do tej serii postanowiłem, że sobie pogram. Szczególnie, że gry nie trzeba instalować bo jest przeglądarkowa.
Żeby zagrać trzeba mieć konto EA (albo Orgin) nie pamiętam jak się to ustrojstwo nazywa :-)
Czym jest C&C:A? Chyba MMORTS, ale nie wiem, czy nie jest to bardziej Multiplayerową turówką albo wręcz Tower Attack/Defense. Po zalogowaniu się i wybraniu serwera na jakim chcemy grać oczom naszym ukazuje się świat:
Na mapie świata widać bazę swoją, kolegów, przeciwników i "Wroga". Potem przełączamy się na widok naszej bazy i on jest tym momentem, w którym C&C:A najbardziej przypomina swoich przodków:
Niestety to ekran na którym niewiele się dzieje. Niby budujemy sobie bazę ale bardzo szybko okazuje się, że nie mamy zasobów na dalszy rozwój. Chcesz sobie kupić więcej żołnieży? Potrzebujesz Command Center na wyższym poziomie. Chcesz podnieść poziom CC? Masz za mało tiberium. Chcesz mieć więcej Tiberium wybuduj żniwiarkę. Chcesz wybudować żniwiarkę? Masz Construction Yard na zbyt niskim poziomie. I tu pewnie EA chciałoby, żebyś kupił sobie za kasę punkty rozwoju. I tu trafiamy na barierę, na którą trafiają wszystkie gry Freemium - jak chcesz pograć to musisz płacić więcej niż byś wydał grając w podobne gry, tylko ze stałym abonamentem.
Ale wracając do gry. Właściwa gra odbywa się w obozowiskach Zapomnianych, gdzie zaczynamy od zaplanowania naszego ataku. Jak już rozstawimy nasz jednostki w odpowiednich falach, naciskamy przycisk attack i "paczymy":
Na początku są oddziały obronne przeciwnika, a potem trafiamy do jego bazy:
Nie udało mi się nigdy wykończyć wroga za jednym razem, zwykle trzeba go jeszcze dobić. Obozowisko rozpada się po zburzeniu Construction Yard'u.
I tak w kółko.
I pewnie byłoby okej, bo jest kilka fajnych pomysłów, ale niestety gra rozbija się o chciwość. Bo prawda jest taka, że jak tylko osiągnie się pewien poziom to jest blokada i już dalej się nie pogra.
Na miejscu EA zrobiłbym tą grę w wersji singlowej na tablety i byłby hit. Bo jest potencjał. Czekam na zakończenie bety. Może jeszcze zrobią grę bardziej zrównoważoną. Zobaczymy :-)
czwartek, 14 lipca 2011
Ziemia - Planeta Małp
Nie wiem czy widzieliście ostatnio krótki filmik krążący po internecie zatytułowany Ape with AK-47 czyli po naszemu Małpa z Kałachem:
Wielu ludzi bardzo zaniepokoił ten filmik. Po nim ukazał się kolejny, Tym razem małpa gra w jakiegoś FPSa na PS3:
Robi się coraz lepiej, prawda? To patrzcie teraz:
Grubo, co? Ale okazuje się, że to całkiem sprytnie przygotowana kampania wirusowa filmu Rise of the Planet of the Apes:
i jeszcze jeden zwiastun:
Wielu ludzi bardzo zaniepokoił ten filmik. Po nim ukazał się kolejny, Tym razem małpa gra w jakiegoś FPSa na PS3:
Robi się coraz lepiej, prawda? To patrzcie teraz:
Grubo, co? Ale okazuje się, że to całkiem sprytnie przygotowana kampania wirusowa filmu Rise of the Planet of the Apes:
i jeszcze jeden zwiastun:
niedziela, 10 lipca 2011
Harry Potter - koniec filmowej sagi
Są tacy, którzy uwielbiają Harrego a J.K. Rowling traktują jak objawienie większe od Tolkiena. Są inni, którzy Pottera nienawidzą i uważają go za głupią bajkę dla dzieci. Jest jeszcze jedna grupa - tych którzy traktują to jak przyjemną rozrywkę. I do tej ostatniej grupy się zaliczam.
W tym miejscu chciałbym pochylić czoła przed twórcami filmowej adaptacji. Moim zdaniem jest naprawdę świetna. Poniżej zwiastun wszystkich 7 części, a 8 filmów ;-)
PS Idziecie do kina na ostatni film?
W tym miejscu chciałbym pochylić czoła przed twórcami filmowej adaptacji. Moim zdaniem jest naprawdę świetna. Poniżej zwiastun wszystkich 7 części, a 8 filmów ;-)
PS Idziecie do kina na ostatni film?
poniedziałek, 16 maja 2011
Tempus Fugit
Czujesz się młodo?
Jeśli tak, i nie chcesz, żeby Ci przeszło to nie czytaj dalej. Bo się załamiesz....
Król Lew miał premierę 17 lat temu...
Wszystko się zaczęło od pewnej tabelki na XKCD:
A dopełniło się w ten weekend, jak ktoś łaskawie mi uświadomił, że zdałem maturę dekadę temu....
Pamiętacie wypadek Hammonda z Top Gear?
To było 5 lat temu.
Ostatni odcinek teletubisi został wyemitowany 10 lat temu.
Pokemony zaczęły podbój świata 16 lat temu... w 1995...
Na koniec, jeśli wam jeszcze mało to zapraszam na ten blog/tumblr http://wannafeelold.tumblr.com/ od razu poczujecie się staro... Chyba, że macie mniej niż 13 lat :-)
Jeżeli jednak podobnie jak ja dorastaliście w latach 80 i 90, to taka nutka nostalgii, prezentacja, którą kiedyś dostałem w wrzuciłem w internety, dla potomnych: http://antygon.blogspot.com/2008/02/tacy-bylimy.html
Jeśli tak, i nie chcesz, żeby Ci przeszło to nie czytaj dalej. Bo się załamiesz....
Król Lew miał premierę 17 lat temu...
Wszystko się zaczęło od pewnej tabelki na XKCD:
A dopełniło się w ten weekend, jak ktoś łaskawie mi uświadomił, że zdałem maturę dekadę temu....
Pamiętacie wypadek Hammonda z Top Gear?
To było 5 lat temu.
Ostatni odcinek teletubisi został wyemitowany 10 lat temu.
Pokemony zaczęły podbój świata 16 lat temu... w 1995...
Na koniec, jeśli wam jeszcze mało to zapraszam na ten blog/tumblr http://wannafeelold.tumblr.com/ od razu poczujecie się staro... Chyba, że macie mniej niż 13 lat :-)
Jeżeli jednak podobnie jak ja dorastaliście w latach 80 i 90, to taka nutka nostalgii, prezentacja, którą kiedyś dostałem w wrzuciłem w internety, dla potomnych: http://antygon.blogspot.com/2008/02/tacy-bylimy.html
16 lat temu....
wtorek, 17 sierpnia 2010
Rzecz o Policjantach
bo Policjant też człowiek:
"Niech jakiś wolny radiowóz pojedzie do parku. Lata tam jakaś goła
kobieta.
Tylko nie jedźcie tak jak ostatnio, wszyscy na raz!"
Policjant zatrzymał blondynkę jadącą motocyklem w wełnianej czapce i pyta:
- Dlaczego Pani nie ma kasku?
- Bo ja, proszę pana, zrobiłam wczoraj eksperyment.
Z 3 piętra zrzuciłam czapkę i kask.
Kask pękł, a czapka nie.
"Podjedź na ul. Grunwaldzką, tam jakieś dzieciaki
rzucają petardy. Wytłumacz im, gdzie mają sobie je wsadzić..."
"51, jak będziesz wolny, to podjedź do parku. Tam w krzakach jest jakaś
para. Podejdź dyskretnie i posłuchaj, czy ta pani mówi, że jej dobrze, czy
może krzyczy ratunku..."
"Przyślij mi tu grupę, bo na ulicy leży facet i wygląda, że mu coś
strzeliło do głowy... Co takiego!? Nie znam się na tym, ale wygląda mi to
na dwie kule kaliber 9 mm."
"Podjedź pod domy towarowe, tam czai się nasza obserwacja i biją ich
chuligani. Trzeba im pomóc."
"Na placu Wolności stoi czerwony zaporożec z niemieckimi znakami bojowymi.
Zobacz co to jest."
"Chciałbym przypomnieć, że nie wolno używać słów przez radiostację! - To
jak mam mówić?"
"Przed chwilą sprzed komisariatu skradziono radiowóz.Oznakowany. Wygląda
tak jak każdy inny."
"Jakiś pijany chodzi, samochodom w jeździe przeszkadza. Nadaj mu kierunek.
Ostrobramska przy PCO, na pasie zieleni leży. Tu trzeba trójek.
("trójki"-3033-policyjna nyska do zbierania pijaków). Trójki? Tak,
zgłaszam się. Podjedź i zabierz leżaczka do "Betlejem". No cóż, taki los
taksówki bagażowej."
"Jagiellońska 42, ma ją gwałcić. Zdążyła przedzwonić..."
"Przy mieszkaniu leży i śpiewa. Może artysta? Sprawdź, czy go do izby, czy
na festiwal."
- Kiedy wreszcie dowieziesz zatrzymanego do prokuratury? Tam czekają już 3
godziny!
- Jak tylko pomocnik dowiezie mi benzynę tramwajem. Gdzie stoisz?
- Nie wiem, nigdy tu nie byłem.
Opowiedziane przez policjantów:
Kiedyś dyżurny mojej KPP wysłał radiowóz na interwencję mówiąc do nas "po
radiostacji": jedźcie do parku, bo tam facet konia bije. Załoga popatrzyła
na siebie i nie wiedzieli zbytnio, co mają zrobić. Jak się okazało ktoś
zadzwonił na policję, widząc, jak jakiś facet załadował na wóz skoszoną
trawę, a że koń nie mógł tego ciągnąć, to go batem potraktował!
... a czy słyszeliście, żeby dyżurny sam siebie kryptonimem wywołał, a
później wrzeszczał, że mu się nie zgłasza nikt ? To dopiero ubaw - mówi
policjant z Podkarpacia.
Jest cieplutka noc. 3.30. Wokół otwarte osiedle. Wielu ludzi jeszcze nie
śpi, okna mają otwarte. Słyszą o czym rozmawiają policjanci, a najlepiej
słyszą radiostację. Patrol legitymuje. Jedynego nieszczęśliwca, jaki
pojawił się w polu widzenia - tuż przed własnym blokiem. Musieli trochę za
nim gonić, bo był daleko. Legitymowanie. Sprawdzają, czy nie poszukiwany.
Dyżurny pyta jeszcze raz o nazwisko, bo mu się coś nie zgadza.
Przeliterowuje nazwisko. OK - "F" lub jak kto woli "NP".
Policjanci po powrocie do jednostki mówią dyżurnemu, że będzie na niego
skarga?! Dlaczego?! Za sposób sprawdzania i komentarz w radiostacji. Co
zatem zaszło?! Dyżurnemu nie pasowało nazwisko sprawdzanego:
- Kotas ? - Tak. I pomimo że usłyszał wyraźnie, naciska na "sitko"
ponownie: - Nazwisko Kotas? Tak jak Kutas, tylko przez "O"?! - Tak! -
usłyszał cichutko i nieśmiało. - To nie mam takiego ... w komputerze.
Zabrzmiało pięknym, wielokrotnym echem po ciasnej zabudowie sypialnianej
dzielnicy, tuż pod oknami mieszkania nieszczęśnika i jego sąsiadów.
"Hmmm. Jako młody przestraszony patrolowiec w jednostce w Leżajsku
zatrzymałem do kontroli panią będącą pod wpływem alkoholu, która z uporem
próbowała rozjechać białe myszki biegające po ulicy... Niestety, nie
dysponowaliśmy stosownym urządzeniem, tzn. alkomatem. - Dyżurny
zadysponował: "to zabrać tę panią i przedmuchamy ją na komisariacie..."
Szkoda, że nie widzieliście miny kobitki. Momentalnie wytrzeźwiała.
Korespondencja po przeprowadzonej interwencji do dyżurnego: "Słuchaj on
jest bezdomny. Ja go pouczyłem i poszedł sobie do domu..."
"Niech jakiś wolny radiowóz pojedzie do parku. Lata tam jakaś goła
kobieta.
Tylko nie jedźcie tak jak ostatnio, wszyscy na raz!"
Policjant zatrzymał blondynkę jadącą motocyklem w wełnianej czapce i pyta:
- Dlaczego Pani nie ma kasku?
- Bo ja, proszę pana, zrobiłam wczoraj eksperyment.
Z 3 piętra zrzuciłam czapkę i kask.
Kask pękł, a czapka nie.
"Podjedź na ul. Grunwaldzką, tam jakieś dzieciaki
rzucają petardy. Wytłumacz im, gdzie mają sobie je wsadzić..."
"51, jak będziesz wolny, to podjedź do parku. Tam w krzakach jest jakaś
para. Podejdź dyskretnie i posłuchaj, czy ta pani mówi, że jej dobrze, czy
może krzyczy ratunku..."
"Przyślij mi tu grupę, bo na ulicy leży facet i wygląda, że mu coś
strzeliło do głowy... Co takiego!? Nie znam się na tym, ale wygląda mi to
na dwie kule kaliber 9 mm."
"Podjedź pod domy towarowe, tam czai się nasza obserwacja i biją ich
chuligani. Trzeba im pomóc."
"Na placu Wolności stoi czerwony zaporożec z niemieckimi znakami bojowymi.
Zobacz co to jest."
"Chciałbym przypomnieć, że nie wolno używać słów przez radiostację! - To
jak mam mówić?"
"Przed chwilą sprzed komisariatu skradziono radiowóz.Oznakowany. Wygląda
tak jak każdy inny."
"Jakiś pijany chodzi, samochodom w jeździe przeszkadza. Nadaj mu kierunek.
Ostrobramska przy PCO, na pasie zieleni leży. Tu trzeba trójek.
("trójki"-3033-policyjna nyska do zbierania pijaków). Trójki? Tak,
zgłaszam się. Podjedź i zabierz leżaczka do "Betlejem". No cóż, taki los
taksówki bagażowej."
"Jagiellońska 42, ma ją gwałcić. Zdążyła przedzwonić..."
"Przy mieszkaniu leży i śpiewa. Może artysta? Sprawdź, czy go do izby, czy
na festiwal."
- Kiedy wreszcie dowieziesz zatrzymanego do prokuratury? Tam czekają już 3
godziny!
- Jak tylko pomocnik dowiezie mi benzynę tramwajem. Gdzie stoisz?
- Nie wiem, nigdy tu nie byłem.
Opowiedziane przez policjantów:
Kiedyś dyżurny mojej KPP wysłał radiowóz na interwencję mówiąc do nas "po
radiostacji": jedźcie do parku, bo tam facet konia bije. Załoga popatrzyła
na siebie i nie wiedzieli zbytnio, co mają zrobić. Jak się okazało ktoś
zadzwonił na policję, widząc, jak jakiś facet załadował na wóz skoszoną
trawę, a że koń nie mógł tego ciągnąć, to go batem potraktował!
... a czy słyszeliście, żeby dyżurny sam siebie kryptonimem wywołał, a
później wrzeszczał, że mu się nie zgłasza nikt ? To dopiero ubaw - mówi
policjant z Podkarpacia.
Jest cieplutka noc. 3.30. Wokół otwarte osiedle. Wielu ludzi jeszcze nie
śpi, okna mają otwarte. Słyszą o czym rozmawiają policjanci, a najlepiej
słyszą radiostację. Patrol legitymuje. Jedynego nieszczęśliwca, jaki
pojawił się w polu widzenia - tuż przed własnym blokiem. Musieli trochę za
nim gonić, bo był daleko. Legitymowanie. Sprawdzają, czy nie poszukiwany.
Dyżurny pyta jeszcze raz o nazwisko, bo mu się coś nie zgadza.
Przeliterowuje nazwisko. OK - "F" lub jak kto woli "NP".
Policjanci po powrocie do jednostki mówią dyżurnemu, że będzie na niego
skarga?! Dlaczego?! Za sposób sprawdzania i komentarz w radiostacji. Co
zatem zaszło?! Dyżurnemu nie pasowało nazwisko sprawdzanego:
- Kotas ? - Tak. I pomimo że usłyszał wyraźnie, naciska na "sitko"
ponownie: - Nazwisko Kotas? Tak jak Kutas, tylko przez "O"?! - Tak! -
usłyszał cichutko i nieśmiało. - To nie mam takiego ... w komputerze.
Zabrzmiało pięknym, wielokrotnym echem po ciasnej zabudowie sypialnianej
dzielnicy, tuż pod oknami mieszkania nieszczęśnika i jego sąsiadów.
"Hmmm. Jako młody przestraszony patrolowiec w jednostce w Leżajsku
zatrzymałem do kontroli panią będącą pod wpływem alkoholu, która z uporem
próbowała rozjechać białe myszki biegające po ulicy... Niestety, nie
dysponowaliśmy stosownym urządzeniem, tzn. alkomatem. - Dyżurny
zadysponował: "to zabrać tę panią i przedmuchamy ją na komisariacie..."
Szkoda, że nie widzieliście miny kobitki. Momentalnie wytrzeźwiała.
Korespondencja po przeprowadzonej interwencji do dyżurnego: "Słuchaj on
jest bezdomny. Ja go pouczyłem i poszedł sobie do domu..."
środa, 14 lipca 2010
Fotobombs Meme
Są dwa rodzaje fotobomb:
- jeśli ktoś niezamierzony pojawi się w kadrze i zrobi głupią minę,
- albo ktoś komu robimy zdjęcie zrobi w ostatniej chwili głupią minę...
Generalnie do stworzenia tego meme internetowego nie trzeba nic więcej. Bierzemy takie zdjęcie na którym ktoś robi głupią minę, bierzemy wprawnego grafika, obrabiamy zdjęcie, tak, żeby wszyscy mieli tą głupią minę. Efekty często przechodzą nasze wyobrażenia :D
poniżej mały zbiór z różnych stron, głównie z tej o której się nie mówi na głos ;-)
- jeśli ktoś niezamierzony pojawi się w kadrze i zrobi głupią minę,
- albo ktoś komu robimy zdjęcie zrobi w ostatniej chwili głupią minę...
Generalnie do stworzenia tego meme internetowego nie trzeba nic więcej. Bierzemy takie zdjęcie na którym ktoś robi głupią minę, bierzemy wprawnego grafika, obrabiamy zdjęcie, tak, żeby wszyscy mieli tą głupią minę. Efekty często przechodzą nasze wyobrażenia :D
poniżej mały zbiór z różnych stron, głównie z tej o której się nie mówi na głos ;-)
wtorek, 13 lipca 2010
Lost - czyli co stało się po ostatnim odcinku...
Jakiś czas temu. Jeśli mnie pamięć nie myli to gdzieś w czerwcu ( a nie chce mi się nawet zajrzeć do Wikipedii, żeby to sprawdzić) wyemitowany został ostatni odcinek serialu Lost. Muszę przyznać z pokorą, że przez jakieś pierwsze 4 lata byłem strasznym sceptykiem, ale później zacząłem to oglądać i się wciągnąłem. Może nie tak jak niektórzy fanatycy, ale z drugiej strony to tylko serial. Jego głównym atutem był scenariusz, który sugerował, że był przemyślany od początku do końca. To nieprawda :D
Poniżej mapka wyspy przygotowana przez fanów:
niestety, pewnie jak większość fanów tak również ja byłem nieco zawiedziony zakończeniem poniżej jest prawdziwe. W animowanym gifie...
Poniżej mapka wyspy przygotowana przez fanów:
niestety, pewnie jak większość fanów tak również ja byłem nieco zawiedziony zakończeniem poniżej jest prawdziwe. W animowanym gifie...
poniedziałek, 8 lutego 2010
Reklamy na Super Bowl 2010
a dokładniej mój subiektywny wybór najciekawszych/najfajniejszych reklam.
Jak co roku, tak i w 2010 w trakcie przerwy reklamowej w Super Bowl mają miejsce premiery nowych reklam i zwykle są to bardzo dobre jakościowo produkcje. Głównie ponieważ czas antenowy w trakcie tej przerwy jest wyjątkowo drogi. Jako ciekawostkę powiem, że Niedziela Super Bowl jest traktowana w USA jako święto narodowe, a konsumpcja żywności osiąga drugi poziom dzienny w ciągu roku, ustępując jedynie Świętu Dziękczynienia.
W tym roku internet został zdominowany przez reklamę Google, który po raz pierwszy reklamował się podczas Super Bowl. Jeśli pt czytelniku nie widziałeś tej reklamy to znajdziesz ją na końcu wpisu, umieściłem ją tam tylko ze względów kronikarsko porządkowych. Podkreślam również, że jest to wybór najciekawszych reklam. Jeśli ktoś jest zainteresowany wszystkimi to znajdzie je na stronie mashable pod tym linkiem: Super Bowl Ads 2010 [VIDEOS].
Reklama Vizio z Beyonce i setką różnych mem (memów, jak to się odmienia?):
Bardzo sympatyczna reklama Intela:
Cars.com - za realizację:
Snickers - tak snickersowo, ale sympatycznie:
Doritos - mocno i bez trzymanki - pierwsza, z psem taka sobie, druga, ta z dzieciakiem rządzi, ale trzecia, z trumną nie bierze zakładników:
Coca-Cola + The Simpsons. Bardzo sympatyczna reklama z Simpsonami. Jak to Coca-Cola - na wysokim poziomie.
VolksWagen - warto obejrzeć dla ostatnich 5 sekund. Śmieszna.
Na deser reklama Bud Light - piwo kaprawe, reklamy zawsze mieli niezłe, tym razem chyba czegoś zabrakło...
To autopromo umieszczam raczej jako ciekawostke - Szefowie wcielają się w rolę zwykłych pracowników - fajne i pouczające, chętnie zobaczyłbym taki program w Polsce.
I na koniec wspomniana wcześniej reklama Google:
Jak co roku, tak i w 2010 w trakcie przerwy reklamowej w Super Bowl mają miejsce premiery nowych reklam i zwykle są to bardzo dobre jakościowo produkcje. Głównie ponieważ czas antenowy w trakcie tej przerwy jest wyjątkowo drogi. Jako ciekawostkę powiem, że Niedziela Super Bowl jest traktowana w USA jako święto narodowe, a konsumpcja żywności osiąga drugi poziom dzienny w ciągu roku, ustępując jedynie Świętu Dziękczynienia.
W tym roku internet został zdominowany przez reklamę Google, który po raz pierwszy reklamował się podczas Super Bowl. Jeśli pt czytelniku nie widziałeś tej reklamy to znajdziesz ją na końcu wpisu, umieściłem ją tam tylko ze względów kronikarsko porządkowych. Podkreślam również, że jest to wybór najciekawszych reklam. Jeśli ktoś jest zainteresowany wszystkimi to znajdzie je na stronie mashable pod tym linkiem: Super Bowl Ads 2010 [VIDEOS].
Reklama Vizio z Beyonce i setką różnych mem (memów, jak to się odmienia?):
Bardzo sympatyczna reklama Intela:
Cars.com - za realizację:
Snickers - tak snickersowo, ale sympatycznie:
Doritos - mocno i bez trzymanki - pierwsza, z psem taka sobie, druga, ta z dzieciakiem rządzi, ale trzecia, z trumną nie bierze zakładników:
Coca-Cola + The Simpsons. Bardzo sympatyczna reklama z Simpsonami. Jak to Coca-Cola - na wysokim poziomie.
VolksWagen - warto obejrzeć dla ostatnich 5 sekund. Śmieszna.
Na deser reklama Bud Light - piwo kaprawe, reklamy zawsze mieli niezłe, tym razem chyba czegoś zabrakło...
To autopromo umieszczam raczej jako ciekawostke - Szefowie wcielają się w rolę zwykłych pracowników - fajne i pouczające, chętnie zobaczyłbym taki program w Polsce.
I na koniec wspomniana wcześniej reklama Google:
poniedziałek, 23 listopada 2009
O tym jak pozbyć się alkoholu...
W mojej małej piwniczce trzymałem 18 butelek whisky. Pewnego dnia żona kazała
mi wszystkie wylać do zlewu, albo ona...
Wolałem nie słyszeć, co będzie, jeżeli tego nie zrobię, więc wziąłem się do roboty. Wyciągnąłem korek z pierwszej butelki i wylałem jej zawartość do zlewu, nie licząc jednej szklanki, którą wypiłem. Następnie wyciągnąłem korek z drugiej butelki i postąpiłem z nią podobnie, nie licząc jednej szklanki, którą wypiłem. Następnie wyciągnąłem korek z trzeciej butelki i wylałem whisky do zlewu, którą wypiłem. Następnie wyciągnąłem korek z czwartej butelki do zlewu i wylałem zawartość do szklanki, którą wypiłem. Następnie wyciągnąłem butelkę z następnego korka i wypiłem z niego jeden zlew, a resztę wylałem do szklanki. Następnie wyciągnąłem zlew z następnej szklanki i wylałem korek do butelki. Następnie wylałem zlew do korka, wyciągnąłem zawartość i wypiłem. Na koniec wykorkowałem zlew do szklanki, zabutelkowałem szklankę i zawartościowałem korek. Kiedy już wszystko opróżniłem, przytrzymałem dom jedną ręką, drugą policzyłem szklanki, korki, butelki i zlewy, których było razem 29 i gdy dom akurat przebiegał obok policzyłem je jeszcze raz i w końcu miałem wszystkie domy w jednej butelce, którą wypiłem.
Wcale nie jestem pod wypływem kolaholu niekjaktórzy w zaś pogli momyśleć. Nie niestem jawet w piłowie tak pojany jak pożecie mymyśleć. Jem wiedno: impijaniej tu stoję, tym jestem dłuższy...
mi wszystkie wylać do zlewu, albo ona...
Wolałem nie słyszeć, co będzie, jeżeli tego nie zrobię, więc wziąłem się do roboty. Wyciągnąłem korek z pierwszej butelki i wylałem jej zawartość do zlewu, nie licząc jednej szklanki, którą wypiłem. Następnie wyciągnąłem korek z drugiej butelki i postąpiłem z nią podobnie, nie licząc jednej szklanki, którą wypiłem. Następnie wyciągnąłem korek z trzeciej butelki i wylałem whisky do zlewu, którą wypiłem. Następnie wyciągnąłem korek z czwartej butelki do zlewu i wylałem zawartość do szklanki, którą wypiłem. Następnie wyciągnąłem butelkę z następnego korka i wypiłem z niego jeden zlew, a resztę wylałem do szklanki. Następnie wyciągnąłem zlew z następnej szklanki i wylałem korek do butelki. Następnie wylałem zlew do korka, wyciągnąłem zawartość i wypiłem. Na koniec wykorkowałem zlew do szklanki, zabutelkowałem szklankę i zawartościowałem korek. Kiedy już wszystko opróżniłem, przytrzymałem dom jedną ręką, drugą policzyłem szklanki, korki, butelki i zlewy, których było razem 29 i gdy dom akurat przebiegał obok policzyłem je jeszcze raz i w końcu miałem wszystkie domy w jednej butelce, którą wypiłem.
Wcale nie jestem pod wypływem kolaholu niekjaktórzy w zaś pogli momyśleć. Nie niestem jawet w piłowie tak pojany jak pożecie mymyśleć. Jem wiedno: impijaniej tu stoję, tym jestem dłuższy...
środa, 10 grudnia 2008
The return of Allo Allo
"Słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzał..."
Pojawiło się jakiś czas temu na YouTube, nie miałem kiedy obejrzeć, a jest w 11 częściach, z czego 10 po 10 minut, ostatnia tylko 6. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiałem Allo Allo, pamiętam jak to szło w TVP2... Piękne czasy... Najlepsze jest to, że ten serial nic a nic się nie zestarzał i dalej bawi do łez... Więc z tym większą przyjemnością wróciełem do tego francuskiego miasteczka i Madonny z Wielkim Cycem...
Miłego oglądania...
piątek, 29 sierpnia 2008
[HUMOR] Dowcipy na dziś... part 2
Przestępca w czasie napadu na bank wziął kilkunastu zakładników. Pyta się
pierwszego z nich:
- Widziałeś jak brałem pieniądze ze skarbca?
- Widziałem!
Rabuś zabija zakładnika. Pyta się drugiego:
- Widziałeś jak brałem pieniądze ze skarbca?
- Ja nie... ale moja żona widziała!!
Trzej bracia Lech, Czech i Rus przedzierali się przez puszcze szukając miejsca,
gdzie mogliby się osiedlić. Nagle zobaczyli wzgórze, na którym na starym
samotnym dębie w gnieździe siedział orzeł. Wtedy Lech powiedział: "Tego orła
białego przyjmuję za godło ludu swego, a wokół dębu zbuduję gród swój i od
orlego gniazda Gnieznem go nazwę". Pozostali bracia poszli dalej szukać miejsca
dla swoich poddanych; Czech podążył na południe, a Rus na wschód. Czech założył
u zbiegu rzek Wełtawy i Berounki, swoją stolicę, która dała początek Pradze. A
Rus chodzi, chodzi, chodzi i ostatnio widziano go w Gruzji...
70 letni multimilioner ożenił się z 20-letnią blondi... Noc poślubna. On leży i
czeka na nią w łóżku. Ona wychodzi spod prysznica. Wchodzi do sypialni...
naga... Widząc ją gość podnosi prawą rękę z wyprostowanymi trzema palcami ...
- Hmmm ... kochanie zamierzasz to zrobić dzisiaj ze mną trzy razy?
- No coś Ty ... jeden raz ... wybierz którym!!!
Siedzi sobie krasnoludek. Cały goły, pozycja lotosu, głowa spuszczona, raz po
raz pociąga z fajki i wydmuchuje dym pomiędzy nogi. Podchodzi Gapcio.
- Co robisz? - pyta.
- Medytuję - odpowiada krasnal i wypuszcza kolejną chmurkę.
Podchodzi trzeci krasnoludzik. Staje obok Gapcia, trąca go łokciem.
- Ty, co on robi?
- Mendy truje - opowiada ze znawstwem Gapcio.
Jeśli mężczyzna po seksie czule obejmuje kobietę i coś tam jej w dodatku
szepcze do ucha, to jest więcej niż pewne, że skurczybyk gada we śnie...
Dziś za wszystko trzeba płacić. Jeśli nie płaciłeś za laskę, to znaczy, że
robiłeś ją ty.
Pałac króla Francji, Ludwika XV. Trwa remont generalny. Ludwik i jego żona oraz
nadworny architekt decydują, jaki kolor ma mieć sufit w królewskiej sypialni.
Ludwik chce niebiesko-fioletowy, a królowa - różowo-biały. Nie ma szans na
kompromis.
Król się wkurwi*ł i zwraca się do architekta:
- Pańskie zdanie, jako specjalisty będzie decydujące - mówi Ludwik XV. - Jakim
kolorem pomalować sufit?
- Królu - odpowiada dizajner. - Królowej kolor powinien być na suficie, gdyż
ona częściej będzie nań spozierać.
- Monsieur... - mruczy król. - Może i jest pan dobrym architektem, ale Francuz
z pana - chujow*y!
- Wiesz, w walentynki zrobiono w naszej firmie ankietę i okazało się, że jestem
najbardziej pożądanym facetem w robocie.
- No to powinieneś się cieszyć!
- Ni cholery, u nas pracują sami mężczyźni.
Uciekł z więzienia w Czarnym drobny złodziej, Leszek. Biegł, biegł, aż dobiegł
do wioski w Borach Tucholskich. Na skraju wioseczki stała chata. Akurat krzątał
się wokół niej facet.
- Cześć, jestem Leszek, właśnie zbiegłem z pierdla. Ukryjesz mnie?
- Cześć mam na imię Roman, jestem... hm... chłopem. Ukryję cię, Leszku, ale w
zamian będę cię i się zaspokajał seksualnie, doodbytniczo trzy razy na dobę.
- Zgoda, Romanie.
No i ukrył Roman więźnia Leszka. I czynił, co obiecał - trzy razy dziennie. Po
dwóch miesiącach "ukrywania" Leszek nie wytrzymał:
- Romuś, a może ja tym razem cię puknę?
Roman, zdejmując gacie:
- Oj kochany Lesiu, już myślałem, że nigdy nie przełamiesz nieśmiałości...
Spotyka się dwóch żydowskich kupców. Rozmawiają o sprawach zawodowych i w końcu
przechodzą do prywatnych.
- Co tam słychać u twoich trzech córek - pyta jeden z nich
- Najstarsza sprzedana ... - informuje drugi - ...na najmłodszą są już
zamówienia. Najgorzej z tą średnią - chyba zostanie mi na stanie...
Pewien amerykański turysta żydowskiego pochodzenia wybrał się z wycieczką do
Jerozolimy. Zwiedził co było do zwiedzenia, pozostała mu jeszcze Ściana Płaczu
czyli Zachodni Mur. Wsiada do taksówki i nie może sobie przypomnieć jaką nazwę
nosi to najbardziej znane miejsce modlitw wszystkich Żydów.
- Proszę mnie zawieźć tam gdzie wszyscy Żydzi płaczą i gdzie wznoszą modły...
Taksówkarz zawiózł go przed Urząd Finansowy...
Facet odzyskuje przytomność w szpitalu. Jest w opłakanym stanie. Złamania,
liczne stłuczenia, uszkodzona śledziona. Lekarz pyta go:
- Co się takiego stało? Był pan na jakimś meczu? Awantura w knajpie?
Facet kręci tylko głową:
- Nic z tych rzeczy, panie doktorze. Przypominam sobie tylko, że grałem z żoną
w golfa. Wiele z naszych piłeczek wylądowało na pobliskiej łące, na której
pasły się krowy. Po skończonej grze poszedłem je pozbierać. Ze zdziwieniem
dostrzegłem, że jedna z piłeczek utkwiła do połowy w krowim odbycie. Widoczny
był jeszcze na niej monogram mojej żony. Nie mogłem w to uwierzyć, podniosłem
krowi ogon i wskazując palcem na piłeczkę powiedziałem do zbliżającej się
małżonki:
- Zobacz kochanie, ta tu wygląda jak Twoja...!
Co było dalej, nie pamiętam...
- Dlaczego pingwiny nie latają?
- Bo nie mają śmigiełek!
Podobno w Etiopii była ostatnio wielka masakra na stadionie.
Sędzia wyciągnął żółtą kartkę i wszyscy myśleli że to herbatnik
Porucznik Rżewski pyta adiutanta:
- Słuchaj no, co takiego mam zrobić, żeby mnie dzisiaj na przyjęciu wszyscy
podziwiali?
- Powinien Pan, poruczniku doprowadzić do tego, żeby księżna Woroncewa
publicznie zaklęła.
- To niemożliwe! Ona takich słów nawet nie zna!
- To bardzo prosta sprawa mówi adiutant: Podchodzi Pan, poruczniku do księżnej
i pyta:
- Księżno, była Pani w Pskowskiej Gubernii? Gdy odpowie "tak", pyta pan
porucznik dalej:
- A w Michajłowskiej guberni też księżna była? I gdy znowu odpowie "tak" pyta
Pan porucznik dalej:
- To znaczy, że zna księżna hrabiego Janichu?
I wtedy księżna odpowie "Nie, Janichu ja nie znam! I tu ją Pan, panie
poruczniku masz!
Wieczór, przyjęcie. Porucznik podchodzi do księżnej Woroncewej i pyta:
- Księżno, była pani w pskowskiej guberni?
- Nie - odpowiada księżna.
- (Zdziwiony) To i w Michajłowskiej guberni też księżna nie była?
- Nie.
- To Wy co, nichuja nie znacie?!
Poszedł facet do lasu. Tak łaził i łaził, że w końcu zabłądził.
Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu
w ramię.
Odwraca głowę, patrzy, a tu stoi wielki niedźwiedź, rozespany, wkurwiony
piana z pyska mu leci, i mówi:
- Co tu robisz?
- Zgubiłem się - odpowiada facet
- Ale czego się kurwa tak drzesz? - pyta znowu wściekły niedźwiedź.
- Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże.... - mówi gość.
- No to kurwa ja usłyszałem. Pomogło ci?
Mosze otworzył sklep na Nalewkach - Trąbki, saksofony, bębny, trumny,
noże i pistolety.
- Jak idzie geszeft, Mosze? pyta Srul. Taki nietypowy towar...
- Bardzo idzie! Bardzo. Przedwczoraj sprzedałem trąbę, wczoraj pistolet,
dzisiaj trumnę.
Siedzi psychiatra na dyżurze - nudno, cicho, wariaci śpią chyba. Nagle
otwierają się cicho drzwi i wpełza na kolanach człowiek omotany w coś -
w zębach, na rękach, nogach i jeszcze parę metrów tego za sobą ciągnie...
Doktor zagaduje: - O... żmijka mała do nas przyszła... Co żmijko, jak ci
pomóc?
Czlowieczek bulgocze coś i kiwa przecząco głową.
- To może żółwik jesteś? Co? Jesteś małym żółwikiem?
Człowieczek znów kręci głową...
- To może mały robaczek, co się właśnie wykluwa z kokonu?
W końcu człowiek wypluwa to co ma w zębach:
- Panie, co Pan do ch**a z tym robaczkiem! Jestem wasz admin sieciowy,
kable rozciągam...!
Do znakomitego lekarza specjalisty przychodzą rodzice pewnego młodego
człowieka i biadolą:
- Panie doktorze, nie możemy odciągnąć syna od komputera.
- No cóż - wyrokuje lekarz - trzeba będzie go leczyć.
- Ale czym?!
- Normalnie! Dziewczętami, papierosami, piwem...
pierwszego z nich:
- Widziałeś jak brałem pieniądze ze skarbca?
- Widziałem!
Rabuś zabija zakładnika. Pyta się drugiego:
- Widziałeś jak brałem pieniądze ze skarbca?
- Ja nie... ale moja żona widziała!!
Trzej bracia Lech, Czech i Rus przedzierali się przez puszcze szukając miejsca,
gdzie mogliby się osiedlić. Nagle zobaczyli wzgórze, na którym na starym
samotnym dębie w gnieździe siedział orzeł. Wtedy Lech powiedział: "Tego orła
białego przyjmuję za godło ludu swego, a wokół dębu zbuduję gród swój i od
orlego gniazda Gnieznem go nazwę". Pozostali bracia poszli dalej szukać miejsca
dla swoich poddanych; Czech podążył na południe, a Rus na wschód. Czech założył
u zbiegu rzek Wełtawy i Berounki, swoją stolicę, która dała początek Pradze. A
Rus chodzi, chodzi, chodzi i ostatnio widziano go w Gruzji...
70 letni multimilioner ożenił się z 20-letnią blondi... Noc poślubna. On leży i
czeka na nią w łóżku. Ona wychodzi spod prysznica. Wchodzi do sypialni...
naga... Widząc ją gość podnosi prawą rękę z wyprostowanymi trzema palcami ...
- Hmmm ... kochanie zamierzasz to zrobić dzisiaj ze mną trzy razy?
- No coś Ty ... jeden raz ... wybierz którym!!!
Siedzi sobie krasnoludek. Cały goły, pozycja lotosu, głowa spuszczona, raz po
raz pociąga z fajki i wydmuchuje dym pomiędzy nogi. Podchodzi Gapcio.
- Co robisz? - pyta.
- Medytuję - odpowiada krasnal i wypuszcza kolejną chmurkę.
Podchodzi trzeci krasnoludzik. Staje obok Gapcia, trąca go łokciem.
- Ty, co on robi?
- Mendy truje - opowiada ze znawstwem Gapcio.
Jeśli mężczyzna po seksie czule obejmuje kobietę i coś tam jej w dodatku
szepcze do ucha, to jest więcej niż pewne, że skurczybyk gada we śnie...
Dziś za wszystko trzeba płacić. Jeśli nie płaciłeś za laskę, to znaczy, że
robiłeś ją ty.
Pałac króla Francji, Ludwika XV. Trwa remont generalny. Ludwik i jego żona oraz
nadworny architekt decydują, jaki kolor ma mieć sufit w królewskiej sypialni.
Ludwik chce niebiesko-fioletowy, a królowa - różowo-biały. Nie ma szans na
kompromis.
Król się wkurwi*ł i zwraca się do architekta:
- Pańskie zdanie, jako specjalisty będzie decydujące - mówi Ludwik XV. - Jakim
kolorem pomalować sufit?
- Królu - odpowiada dizajner. - Królowej kolor powinien być na suficie, gdyż
ona częściej będzie nań spozierać.
- Monsieur... - mruczy król. - Może i jest pan dobrym architektem, ale Francuz
z pana - chujow*y!
- Wiesz, w walentynki zrobiono w naszej firmie ankietę i okazało się, że jestem
najbardziej pożądanym facetem w robocie.
- No to powinieneś się cieszyć!
- Ni cholery, u nas pracują sami mężczyźni.
Uciekł z więzienia w Czarnym drobny złodziej, Leszek. Biegł, biegł, aż dobiegł
do wioski w Borach Tucholskich. Na skraju wioseczki stała chata. Akurat krzątał
się wokół niej facet.
- Cześć, jestem Leszek, właśnie zbiegłem z pierdla. Ukryjesz mnie?
- Cześć mam na imię Roman, jestem... hm... chłopem. Ukryję cię, Leszku, ale w
zamian będę cię i się zaspokajał seksualnie, doodbytniczo trzy razy na dobę.
- Zgoda, Romanie.
No i ukrył Roman więźnia Leszka. I czynił, co obiecał - trzy razy dziennie. Po
dwóch miesiącach "ukrywania" Leszek nie wytrzymał:
- Romuś, a może ja tym razem cię puknę?
Roman, zdejmując gacie:
- Oj kochany Lesiu, już myślałem, że nigdy nie przełamiesz nieśmiałości...
Spotyka się dwóch żydowskich kupców. Rozmawiają o sprawach zawodowych i w końcu
przechodzą do prywatnych.
- Co tam słychać u twoich trzech córek - pyta jeden z nich
- Najstarsza sprzedana ... - informuje drugi - ...na najmłodszą są już
zamówienia. Najgorzej z tą średnią - chyba zostanie mi na stanie...
Pewien amerykański turysta żydowskiego pochodzenia wybrał się z wycieczką do
Jerozolimy. Zwiedził co było do zwiedzenia, pozostała mu jeszcze Ściana Płaczu
czyli Zachodni Mur. Wsiada do taksówki i nie może sobie przypomnieć jaką nazwę
nosi to najbardziej znane miejsce modlitw wszystkich Żydów.
- Proszę mnie zawieźć tam gdzie wszyscy Żydzi płaczą i gdzie wznoszą modły...
Taksówkarz zawiózł go przed Urząd Finansowy...
Facet odzyskuje przytomność w szpitalu. Jest w opłakanym stanie. Złamania,
liczne stłuczenia, uszkodzona śledziona. Lekarz pyta go:
- Co się takiego stało? Był pan na jakimś meczu? Awantura w knajpie?
Facet kręci tylko głową:
- Nic z tych rzeczy, panie doktorze. Przypominam sobie tylko, że grałem z żoną
w golfa. Wiele z naszych piłeczek wylądowało na pobliskiej łące, na której
pasły się krowy. Po skończonej grze poszedłem je pozbierać. Ze zdziwieniem
dostrzegłem, że jedna z piłeczek utkwiła do połowy w krowim odbycie. Widoczny
był jeszcze na niej monogram mojej żony. Nie mogłem w to uwierzyć, podniosłem
krowi ogon i wskazując palcem na piłeczkę powiedziałem do zbliżającej się
małżonki:
- Zobacz kochanie, ta tu wygląda jak Twoja...!
Co było dalej, nie pamiętam...
- Dlaczego pingwiny nie latają?
- Bo nie mają śmigiełek!
Podobno w Etiopii była ostatnio wielka masakra na stadionie.
Sędzia wyciągnął żółtą kartkę i wszyscy myśleli że to herbatnik
Porucznik Rżewski pyta adiutanta:
- Słuchaj no, co takiego mam zrobić, żeby mnie dzisiaj na przyjęciu wszyscy
podziwiali?
- Powinien Pan, poruczniku doprowadzić do tego, żeby księżna Woroncewa
publicznie zaklęła.
- To niemożliwe! Ona takich słów nawet nie zna!
- To bardzo prosta sprawa mówi adiutant: Podchodzi Pan, poruczniku do księżnej
i pyta:
- Księżno, była Pani w Pskowskiej Gubernii? Gdy odpowie "tak", pyta pan
porucznik dalej:
- A w Michajłowskiej guberni też księżna była? I gdy znowu odpowie "tak" pyta
Pan porucznik dalej:
- To znaczy, że zna księżna hrabiego Janichu?
I wtedy księżna odpowie "Nie, Janichu ja nie znam! I tu ją Pan, panie
poruczniku masz!
Wieczór, przyjęcie. Porucznik podchodzi do księżnej Woroncewej i pyta:
- Księżno, była pani w pskowskiej guberni?
- Nie - odpowiada księżna.
- (Zdziwiony) To i w Michajłowskiej guberni też księżna nie była?
- Nie.
- To Wy co, nichuja nie znacie?!
Poszedł facet do lasu. Tak łaził i łaził, że w końcu zabłądził.
Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu
w ramię.
Odwraca głowę, patrzy, a tu stoi wielki niedźwiedź, rozespany, wkurwiony
piana z pyska mu leci, i mówi:
- Co tu robisz?
- Zgubiłem się - odpowiada facet
- Ale czego się kurwa tak drzesz? - pyta znowu wściekły niedźwiedź.
- Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże.... - mówi gość.
- No to kurwa ja usłyszałem. Pomogło ci?
Mosze otworzył sklep na Nalewkach - Trąbki, saksofony, bębny, trumny,
noże i pistolety.
- Jak idzie geszeft, Mosze? pyta Srul. Taki nietypowy towar...
- Bardzo idzie! Bardzo. Przedwczoraj sprzedałem trąbę, wczoraj pistolet,
dzisiaj trumnę.
Siedzi psychiatra na dyżurze - nudno, cicho, wariaci śpią chyba. Nagle
otwierają się cicho drzwi i wpełza na kolanach człowiek omotany w coś -
w zębach, na rękach, nogach i jeszcze parę metrów tego za sobą ciągnie...
Doktor zagaduje: - O... żmijka mała do nas przyszła... Co żmijko, jak ci
pomóc?
Czlowieczek bulgocze coś i kiwa przecząco głową.
- To może żółwik jesteś? Co? Jesteś małym żółwikiem?
Człowieczek znów kręci głową...
- To może mały robaczek, co się właśnie wykluwa z kokonu?
W końcu człowiek wypluwa to co ma w zębach:
- Panie, co Pan do ch**a z tym robaczkiem! Jestem wasz admin sieciowy,
kable rozciągam...!
Do znakomitego lekarza specjalisty przychodzą rodzice pewnego młodego
człowieka i biadolą:
- Panie doktorze, nie możemy odciągnąć syna od komputera.
- No cóż - wyrokuje lekarz - trzeba będzie go leczyć.
- Ale czym?!
- Normalnie! Dziewczętami, papierosami, piwem...
środa, 13 sierpnia 2008
Porucznik Rżewski [HUMOR]
"najdzielniejszy z huzarów, koneser damskich wdzięków, dusza towarzystwa, znawca alkoholi, postrach rogacizny i wszystkiego co na drzewo nie ucieka. Postać tak prawdziwa, że niemalże legendarna, a nawet anegdotyczna. Zawodowo oficer huzarów, prywatnie namiętny kochanek żony Pierre’a Bezuchowa, Nataszy Rostowej oraz każdej napotkanej kobiety, owcy, klaczy, krowy, a w szczególnych przypadkach nawet kury. Subtelny w mowie, w uczynkach ostrożny.- tak o Rżewskim pisze Nonsensopedia
Bohater niezliczonych anegdot i opowiastek pokazujących w odrobinę krzywym zwierciadle jego nienaganne maniery, wyczucie taktu i elokwencję."
W jego biografii czytamy: "Urodziłem się w 179..roku w husarskim rodzie. Ojciec mój był tak jak ja porucznikiem, a matka kornecistką, toteż nic dziwnego, że pierwsze słowo jakie padło z ust moich było "dupa" rodzice gdy to usłyszeli byli ze mnie tacy dumni, że zaczynam życie inaczej niż każde dziecko. Kazali mi się nawet chwalić przed wszystkimi swoimi znajomymi. I tak to dupa stała się dla mnie chlebem powszednim. W okresie dojrzewania duży wpływ wywarły na mnie oprócz dup wyroby spirytusowe. Z łatwością nauczyłem się już znacznie trudniejszych wyrazów takich jak: pić, popijać, zaprawiać się, upijać się w trzy dupy, zalać się w trupa, nawalić się jak szpak, padać na pysk, by potem znowu wstawać i na nowo rozpijać. Także mogę stwierdzić, że miałem niebywały talent do nauki trudnych wyrazów. Kolejnym etapem w moim życiu stały się poszukiwania odpowiedniego słownictwa i sposobu na podryw kobiet. Jak nie trudno się domyśleć znalazłem takowy i to nie jeden! No ale żeby nie wyjść przed wami na kompletnego chama zdradzę wam chociaż jeden. Otóż należy podejść do damy, powiedzieć jej coś ostrego, potem coś miłego, potem coś bardzo nieprzyzwoitego i na koniec tak mimochodem przedstawić się. Podaje praktyczny przykład: "SZYDŁO, MYDŁO, CH..J, a propos pani pozwoli, że się przedstawię Porucznik Rżewski jestem!".
Poniżej odrobina anegdot z życia tego arcykawalerzysty:
Po całonocnych - ostrych dodajmy - igraszkach budzi się Rżewski. A w łożu obok niego niespodzianka - najbrzydsza dziewoja jaką widział.
- O żesz w mordę! Ktoś ty? - wzdrygnął się porucznik z niezbyt skrywaną odrazą.
- Teraz tak naprawdę to nie wiem - odpowiada dziewczę. - Ale przez całą noc nazywałeś mnie ruskaja krasawica.
* * *
Rżewski umówił się na nocną schadzkę w hotelu. Dama, przez baczenie na swą reputację rzecze:
- Poruczniku, widzę was o północy. Tylko na Boga, zdejmijcie buty...
Noc. Ba, północ. Hotel śpi. Nagle stukot jak cholera. Z pokoju, w peniuarze tylko odziana wybiega dama:
- Rżewski, kufa, co to znaczy?! Miał pan iść boso...
- Buty mam w rękach - odpowiada porucznik.
- O co to tak stuka?!!
- Ostrogi.
* * *
Natasza kończy 19 lat. Wchodzi do kantyny, gdzie siedzą oficerowie. Z tortem, na którym jest tylko 18 świeczek.
- Mości oficerowie - chichocze Rostowa. - Nie zmieściła się jedna świeczka. Co z nią zrobić?
- Panowie - słychać teatralny szept Rżewskiego - Ani słowa o pi*dzie.
* * *
- Poruczniku, czy to prawda, że odbywa pan stosunki seksualne sześć razy w tygodniu?
- Prawda - odpowiada Rżewski.
- Jak się to panu udaje?
- Nie powiem, jest ciężko. Ale wziąłem sobie za punkt honoru - muszę mieć jeden dzień odpoczynku.
* * *
Natasza tańczy na balu z oficerami.
- Jajcew, ma pan kurz na mundurze - mówi złośliwa Rostowa.
Kapitan wybiega i strzela sobie w durny łeb.
- Bezuchow, ma pan zakurzone spodnie.
Major wybiega i strzela sobie w łeb.
- Rżewski ma pan kurz na butach.
- To nie kurz, to gówno. Jak przyschnie to samo odpadnie.
* * *
Natasza Rostowa podchodzi na balu do Rżewskiego.
- Poruczniku, zapomniałam swego nowego kapelusza. Czy pójdzie pan ze mną do pokoju? Albowiem kapelusz leży na szafie. Najpierw więc mnie pan podniesie za biodra, a później opuści. A jak się nie uda: to znów podniesie i opuści.
- Ech ta dzisiejsza młodzież... - westchnął Rżewski. - A nie lepiej normalnie? Na łóżku?
* * *
A propos śpiewu ptaków - wtrąca porucznik Rżewski. - Posadziłem ją na fortepian... i jak nie wsadzę ptaka... a ona jak nie zaśpiewa...
* * *
Rżewski z kniaziem Golicynem postanowili zrobić zawody. Kto więcej kobiet zadowoli w ciągu nocy. Wynajęli dwa pokoje w boordelu i ustalili, że każdy stosunek zaznaczą kreską na ścianie.
Rano wpada porucznik do pokoju Golicyna. Patrzy na ścianę - tam trzy kreski...
- Sto jedenaście... brawo książe! Prawie cztery razy lepiej ode mnie!
* * *
Natasza Rostowa odwiedza około 13.00 rano porucznika Rżewskiego - zastaje go w pościeli, lecz na podłodze, w rozchełstanym ubraniu a la "wczoraj był kulturnyj wieczier w chutorie bliz dikanki".
- Poruczniku! ależ tak nie można, to nie przystoi oficerowi! Czy w pańskim życiu nie ma innych dążeń niż pijaństwo!?
- Droga Nataszo... - smutno wzdycha Rżewski - a czy wie pani, że ja nigdy nie miałem własnego domu, choćby najmniejszego dworku z najbiedniejszym chutorem....
- Ależ poruczniku.... proszę nie płakać...!
- Ja nie płaczę, ale tak mi żal ściska serce, że nie mam już nic do przepicia....
* * *
- Poruczniku, czy pan jest szlachcicem?
- Oczywiście! Mam takie wielkie drzewo genealogiczne, że damy mdleją....
* * *
Towarzystwo na balu zabawia się rozmową:
- Drodzy państwo, proszę odgadnąć moją zagadkę, dodam, że bardzo pikantną - Natasza zabiera głos - co to jest: czarne i można o to rozbić jajko?
- Siodło! - wyrywa się Rżewski.
- Fuj, co za chamstwo - oburzają się damy - to oczywiście patelnia!
- No, no, no - prawda - rzecze Rżewski głęboko się zamyślając - patelnią po jajcach... naprawdę pikantne...i kto tu jest chamem...?
* * *
W małym miasteczku na Smoleńszczyżnie zatrzymał się na odpoczynek pułk gwardyjski. Pierwszego wieczoru oficerowie wypili cały zapas alkoholu, zgwałcili miejscowe kobiety i pobili mężczyzn. Drugiego dnia zrujnowali karczmarza, zgwałcili mężczyzn i pobili kobiety. Trzeciej nocy złupili wszystkich "samogonszczikow" i poszli do stajen i obór. Na czwarty dzień do pułku dojechał porucznik Rżewski i zaczęły się hulanki.....
* * *
Za butelką wódki w paryskiej restauracji siedzą Rżewski i Golicyn. Orkiestra zaczyna grać "Emigranckie tango"...
- Ech...jaka tęsknota - wzdycha Rżewski - tak by się chciało choćby zaraz wskoczyć na scenę i nasrać w ten biały fortepian...
- Ni można drogi panie, to nie Rosja - smutno odpowiada Golicyn - Francuzi nie zrozumieją , swołocze...
* * *
Rżewskiego zesłali za kolejne bezeceństwa do garnizonu na zapadłej prowincji.
A tam - choć się zabij - z osób płci żeńskiej same matrony.
Na balu garnizonowym wszakże czujne oko porucznika wreszcie wypatrzyło apetyczną dziewuszkę w odpowiednim wieku. Zaraz też ją do tańca zaprosiwszy rzucił Rżewski mimochodem:
- Pozwolę sobie odwiedzić panią, madam, dziś o północy, byś pani poznała, jak je*ią huzarzy.
- Cham, nachał! - panienka uciekła spiekłszy raka, nie omieszkawszy uprzednio dać Rżewskiemu po pysku.
Zaraz też pobiegła do taty, generała, bo okazała się być córką komendanta garnizonu, by się pożalić:
- Papa, ten podlec Rżewski powiedział, że przyjdzie dziś do mnie o północy i... Tu wstyd nie pozwolił jej dokończyć, generał wszakże znając reputację porucznika domyślił się celu zapowiedzianej wizyty z łatwością.
- Nic się nie martw córeczko, zaczaję się na łapserdaka z naganem, wtedy pozna, że nie może sobie na takie rzeczy pozwalać z generalską córką.
Kiedy nadeszła północ generał skrył się z naganem w garści w szafie w sypialni córki.
Równo z wybiciem północy do sypialni wpadł Rżewski z oddziałem huzarów i zakomenderował:
- Dwóch do kuchni, dwóch pod drzwi wejściowe, dwóch na balkon, dwóch do szafy! - sam zaś dał susa do łóżka generałowej córki.
Następnego ranka, kiedy już Rżewski z oddziałem oddalił się, spłonione dziewczę wykrztusiło do taty, który wreszcie mógł wyjść z szafy:
- Co za mężczyzna, co za kochanek!
- Ha, furda! Co tam mężczyzna, co tam kochanek! Co za dowódca!
* * *
- Nataszo, chodź, pójdziemy w nocy wykąpać się nago w morzu...
- Ale poruczniku, ja nie umiem pływać!
- Przecież nie będziemy...
* * *
Rżewski stoi na balu. I pali papierosa, bacznie patrząc na kobiety. Wtem podchodzi do niego urocza niewiasta.
- Tańczy pan poruczniku?
- Kobieto, ja nienawidzę tańczyć. Stoję to sobie i patrzę na tych wyginających się kretynów...
- A czytał pan może "Wojnę i pokój"?
- Ja?! "Wojnę i pokój"?! Ja nienawidzę czytać! Kiedyś wziąłem w ręce to opasłe g*wno, to myślałem, że sam się zesram, jak przewróciłem pierwszą kartkę, a później...
- A czy podoba się panu Paryż?
- Paryż-sraryż... K*rwa, przecież to popierdzielone miasto! Jak ja nienawidzę Paryża... Bulwary-srary, uliczki-sryczki... Żmierinka to dopiero miasto. I na fortepian n*srać można i k*rewki poobmacywać...
- Poruczniku, a czy...?
- Nie!
- Poruczniku, a...
- Nie!!!
Dziewczyna odwraca się na pięcie i odchodzi.
- Ot, suka, poszła sobie... - mruczy Rżewski. - I znów nie udało się zawrzeć znajomości.
* * *
Rżewski odwiedził wieś, gdzie spędził najpiękniejsze lata swojej młodości. Przemierzając dziarskim krokiem jedyną bitą drogę, z satysfakcją stwierdził, że niecałkiem go zapomniano. Owce, które spokojnie wypasały się na łące, ze strachem w oczach przysiadły na zadach....
* * *
- Pułkowniku, melduję, że w czasie waszej nieobecności w pułku wystąpień przeciwko dyscyplinie nie zanotowano!
- W pułku, to ja rozumiem, ale, poruczniku Rżewski, co robicie w łóżku mojej żony?!
* * *
Porucznik nocą włazi do pałacu Rostowych. Wchodzi do pokoju, robi swoje, ale patrzy - to nie Natasza. Wchodzi do drugiego pokoju - r*cha - znów nie Natasza. Wkrada się do trzeciego pokoju - dyma znów - wciąż to nie Natasza. Wkurzony wyskakuje na korytarz:
- Natasza, gdzie żeś jest?!! Ja się za chwilę zaj*bię w tych poszukiwaniach!
* * *
Po nocnej burzy i wielkiej pijatyce wyczołguje się z namiotu porucznik Rżewski.
Rozgląda się wokół i filozoficznie ogłasza wszem i wobec:
- Boże, jaka mgła!
Za nim wychodzi z namiotu Natasza i mówi, ziewając:
- Poruczniku! Na początek zdejmijcie z głowy prezerwatywę, a potem prowadźcie tą dyskusję dalej...
* * *
Porucznik Rżewski płynie z Nataszą łódką po jeziorze, nocą.
N: Jaki piękny księżyc!
R: (milczy)
N: Jakie piękne gwiazdy!
R: (milczy)
N: Jak romantycznie!
R: Natasza, po prostu nie mam ochoty
* * *
Porucznik Rżewski był duszą kompanii. Natasza Rostowa jej ciałem
* * *
Bal w posiadłości Rostowych. Trzy damy dyskutują co jest bardziej bolesne: poród, aborcja czy strata dziewictwa.
- A czy Wam kiedyś na patelni jaja rozbili? - wtrąca się do rozmowy porucznik Rżewski
* * *
Przychodzi kornet Obołoński do Rżewskiego i tak opowiada:
- Idę raz na pocztę, list wysłać. A tam dziewczyna w okienku mówi: "U was list bez daty". A ja jej na to: "Sama p*zda ty".
- Hehehehe... - dla towarzystwa roześmiał się porucznik.
Ale sytuację komiczną zapamiętał i nie omieszkał wykorzystać jej w towarzystwie. Okazja nadarzyła się po tygodniu.
Bal. Wszyscy lekko podchmieleni. Rżewski nieco bardziej. Gromko zaczyna opowiadać:
- Wyobraźcie sobie państwo, idę na pocztę list wysłać. A tam dziewczyna w okienku mówi: "U was list bez adresu". A ja jej na to: "A poszła ty na ch*j"...
* * *
- Poruczniku, to prawda, że kobiety panu żyć nie dają?
- Nieprawda Natasza. Nawet wczoraj były dwie takie, co się w rzyć ru***ć dały.
* * *
Było to przed Wielkanocą. Natasza Rostowa zobaczyła, jak na łące ogier dopadł klacz.
- Co robią koniki? - pyta nianię.
- Jeden konik wskakuje na drugiego, żeby zobaczyć z góry, gdzie rośnie lepsza trawka. Aby koniki później mogły ją zjeść.
Kilka dni później Natasza przechadza się po łące z porucznikiem Rżewskim. Nagle młodzi widzą jak konik z klaczką wykonują zabawne ruchy.
- A wiecie poruczniku co robią koniki? - pyta Natasza.
- Oczywiście - odpowiada Rżewski.
- Jeden konik wskakuje na drugiego, żeby zobaczyć z góry, gdzie rośnie lepsza trawka. Aby koniki później mogły ją zjeść - wyjaśnia Rostowa.
- No co pani, mademoiselle?! Patrzą, gdzie rośnie lepsza trawka??!! Konie, jak się r*uchają to świata bożego nie widzą.
* * *
Przy wielkanocnym stole siedzi pułk ułanów. Biesiada trwa, jaja - nomen omen - znikają ze stołów. Gorzałka się leje.
- Opowiem wam mój sen - zaczyna Rżewski. - Otóż wychodzę z domu, ptaszek lata, słonko świeci a w oddali...
- Wielka dupa!!! - chórem ryknęli ułani.
- Nieeeee - mówi Rżewski. - W oddali pojawił się pagórek, porośnięty trawką zieloną. Wszedłem na niego, patrzę, a tam....
- Wielka dupa!!! - chórem ryknęli ułani.
- Nieeeeeee... Lasek. Zagajnik nawet bym rzekł. Wchodzę w ten zagajnik, ciemno, ale miło, a tam...
- Wielka dupa!!! - chórem dopowiedzieli ułani.
- No tak. Wam też to się śniło?!
* * *
- Poruczniku co to jest monarchia ?
- To jak rządzi król
- A jeśli król umrze?
- To wówczas, królowa
- A jeśli królowa umrze?
- Walet
* * *
Podczas świątecznego balu porucznik Rżewski nieźle wstawiony tańczy z Nataszą Rostową. Wpierw walca, a następnie szybki taniec z przysiadami i przytupem. Wykonując głęboki przysiad porucznik głośno "grzmotnął" zwieraczem, aż kurz wzbił się z podłogi.
- Ależ poruczniku! Jak pan może, żeby tak głośno!
- To jest nic! Droga Nataszo - mówi porucznik tańcząc dalej.
Słyszała pani o Meteorycie Tunguskim? To oficjalna wersja, a tak mówiąc między nami to mojemu dziadkowi wyszło porządne "grzmotnięcie".
* * *
Tańczy Rżewski z Nataszą, w pewnym momencie mówi:
- Ale u was szyja.....
- Całe ciało mam takie! - odpowiada kokieteryjnie Natasza.
- To się myć trzeba....
* * *
Porucznik Rżewski pyta adiutanta:
- Słuchaj no, co takiego mam zrobić, żeby mnie dzisiaj na przyjęciu wszyscy podziwiali?
- Powinien Pan, poruczniku doprowadzić do tego, żeby księżna Woroncewa publicznie zaklnęła.
- To niemożliwe! Ona takich słów nawet nie zna!
- To bardzo prosta sprawa mówi adiutant: Podchodzi Pan, poruczniku do księżnej i pyta:
- Księżno, była Pani w Pskowskiej Gubernii? Gdy odpowie "tak", pyta pan porucznik dalej:
- A w Michajłowskiej gubernii też księżna była? I gdy znowu odpowie "tak" pyta Pan porucznik dalej:
- To znaczy, że zna księżna hrabinę Janichu?
I wtedy księżna odpowie "Nie, Janichu ja nie znam! I tu ją Pan, panie poruczniku masz!
Wieczór, przyjęcie. Porucznik podchodzi do księżnej Woroncewej i pyta:
- Księżno, była pani w pskowskiej gubernii?
- Nie - odpowiada księżna.
- (Zdziwiony) To i w Michajłowskiej gubernii też księżna nie była?
- Nie.
- To Wy co, nichuja nie znacie?
* * *
- Niech pan wejdzie w moje położenie – poprosiła Natasza Rostowa porucznika Rżewskiego.
- Rżewski wszedł, wszedł jeszcze raz i zostawił ją w tym położeniu.
* * *
W pułku zrobili konkurs - kto ile razy zadowoli kobietę w ciągu nocy.
- Pięć - mówi major Rublow.
- Na pewno pan nie pali...?
- Oczywiście.
- Siedem - mówi kapitan Kozakow.
- Na pewno pan nie pali, nie pije...?
- Oczywiście.
- Piętnaście - oświadcza porucznik Rżewski.
- Oooo... pewnie pan nie pali?
- Palę.
- Nie pije?
- Piję.
- To jakże to tak piętnaście razy w noc?
- Co ja mogę powiedzieć... Po prostu lubię tę robotę.
* * *
Natasza i porucznik leżą w łóżku. Świeczka płonie, romantycznie się zrobiło.
- A pamięta pan poruczniku swoją pierwszą nauczycielkę? - pyta Rostowa.
- Hmmmm... Nauczycielkę? Pierwsza była pielęgniarka - odpowiada Rżewski.
* * *
Młody porucznik Rżewski przybył do pułku. Pułkownik zabierając go na bal u gubernatora zaznaczył:
- Przedstawię pana gubernatorowej. Zaprosi ją pan do tańca i powie parę komplementów.
...Rżewski tańczy z gubernatorową:
- Jestem panią oczarowany, madam! Poci się pani o wiele mniej, niż każda inna tłusta kobieta pani wzrostu!
* * *
Kiedyś, w trakcie boju z Francuzami - opowiada porucznik Rżewski. - Chwyciłem zamiast szabli swego ch*uja...
- I co się stało?!
- Dwóch zabiłem, nim dostrzegłem pomyłkę.
* * *
Natasza Rostowa wyszła wieczorem na werandę zaczerpnąć świeżego powietrza.
W dole, w łopuchach, coś się czerniło.
- Poruczniku, czy to pan?
- Ja.
- Czemu jest pan taki malutki?
- Nie jestem malutki. S*am.
* * *
Rżewski przyszedł do laryngologa. A tam młoda pani doktor. Porucznik wyciąga przyrodzenie - okrutnie podrapane, pocięte nawet... - i kładzie na stół.
- Oszalał pan?! Z tym to do urologa!
- Chwilunia... Otóż co sobotę chodzę z kolegami do sauny. Pijemy sporo, jakieś dziewczynki...
- To nie do mnie - do wenerologa paszoł won!
- Chwilunia.... Jak już dużo się napijem, Wasia Sokołow bierze tasak. Wszyscy kładą przyrodzenia na stół. On wywija tasakiem nad głową i robi takie: "Uchuchachchaaaaa". Po czym tasakiem wali w stół - kto nie zdąży... Może sobie pani wyobrazić...
- Do psychiatry, a nie do laryngologa!
- Do pani, do pani... Problem bowiem w tym, że bardzo często nie słyszę tego "Uchuchachchaaaaa".
* * *
Na balu Rżewski podchodzi do Nataszy.
- Opowiem pani taki dowcip, że ze śmiechu odpadną pani cycki.
Rostowa zaczerwieniła się i aż ją zatkało. Porucznik zerknął na nią raz, drugi...
- Hmm.... Widzę, że ten dowcip już pani opowiadałem.
* * *
- Poruczniku, tak nie wolno! Kobietę należy najpierw zdobyć...
- Uuuuurraaaa - krzyknął Rżewski, złapał członka w dłoń i rzucił się na nagą Nataszę.
* * *
Rżewski i Wasiljew jechali konno na obchód garnizonu. Wasiljew był
wczorajszy, więc wyciągnął z torby butelkę staropolskiej wódki.
- Poruczniku Rżewski! Jebniemy “siwuchę”?
- Niee… ja już gniadą dzisiaj jebał…
* * *
Porucznik Rżewski został wysłany przez generała do Sankt Petersburga z
bardzo ważnymi dokumentami. Po dwóch tygodniach wraca i melduje się u
generała:
- Co interesującego w Piotrowym Grodzie? - pyta zaciekawiony generał.
- To, że są tam białe noce to wcześniej słyszałem! Ale, że damy mają dupy
jak śnieg białe, tego nie wiedziałem!
* * *
Natasza z porucznikiem Rżewskim goszczą na proszonym obiedzie.
W pewnej chwili Rżewski mówi:
- Wyjdę się odlać do ogrodu...
- Fuj, poruczniku, jaki pan niewychowany. Nie mógł pan powiedzieć, ze idzie
pan pooglądać gwiazdy?
Po niejakim czasie porucznik wraca, siada do stołu, bierze widelec i
zaczyna jeść. Natasza:
- Panie poruczniku, to już szczyt braku wychowania! Mógł pan chociaż ręce
umyć!
- Teleskop trzymałem w drugiej ręce - wyjaśnił Rżewski.
* * *
Porucznik Rżewski wskutek ciężkiego przepicia popadł w śpiączkę. Jego
towarzysze broni posłali po popa, żeby mu na wszelki wypadek udzielił
ostatniego namaszczenia. Pop okazał się być zajętym, więc w zastępstwie
przyszła popadia. Popadia nasłuchawszy się o wyczynach Rżewskiego od męża,
któremu żaliły się liczne damy, postanowiła sama obejrzeć narzędzie zbrodni
- cichutko podniosła koc i oceniwszy kobiecym okiem odnośny narząd głęboko
westchnęła. W tym momencie Rżewski ocknął się i wyjęczał:
- Oto kara za moje grzechy - w chwili śmierci - pop pedał!
* * *
Rżewski przejeżdżając z ordynansem nad jeziorem dostrzegł w oddali kąpiącą
się blondynkę - długie jasne włosy, białe ciało...
- Popłyń do niej - mówi do ordynansa - i zaproponuj, żeby się ze mną
wybrała do miasta na wino, tańce, karty i tak dalej.
Po chwili ordynans wraca wykonawszy zadanie:
- Na wino, tańce i karty zgoda. Na "i tak dalej" nie, bo to pop.
* * *
Tańczy porucznik Rżewski z Nataszą Rostową. Robiąc kółko, schowali się za
kolumnę. Wypłynęli na salę - Natasza płonie rumieńcem. Kolejne kółko - znów
się schowali za kolumnę. Po ukazaniu się ponownym - Natasza włos
zwichrzony, lico goreje.. Za trzecim razem Nataszka omdlewa na ramionach
Rżewskiego.
- Panie poruczniku - pyta kornet Jajcew. - Co się tam działo za tą kolumną?
- Za pierwszym razem - pocałowałem ją mocno - opowiada Rżewski.
- Za drugim - złapałem za piersi.
- A za trzeciem, gdy Nataszka o mało nie zemdlała?
- Hmmm... Jakby to opisać...? A dawałeś kiedyś kobyle kostkę cukru z ręki?
* * *
Jedzie pociągiem dama, Anglik, Francuz i porucznik Rżewski. Cisza. Nagle
dama głośno puszcza bąka.
- Przepraszam, boli mnie żołądek - dzielnie bierze na siebie incydent
dobrze wychowany Francuz.
Po chwili dama znów głośno psuje powietrze.
- Przepraszam, żołądek nie wytrzymał... - winę na siebie bierze Anglik.
Wstaje porucznik Rżewski.
- Panowie, idę zapalić na korytarz. Jak ona jeszcze raz pierdnie,
powiedzcie, że to ja.
* * *
Car Mikołaj II spacerował po parku. Zamachowiec rzucił w niego bombą, ale
władcę własnym ciałem zasłonił porucznik Rżewski.
- Jestem Twoim dłużnikiem - mówi car. - Co chcesz w zamian?
- Nic.
- Niemożliwe, mów; dam radę wszystko zrobić.
- Chciałbym ożenić się z córką pułkownika Siemienowa.
Car Mikołaj II wzywa pułkownika.
- Dajcie swoją córkę Rżewskiemu.
- Panie, nie godzi się - ja pułkownik; on - ledwie porucznik... - broni się
Siemienow.
- OK, pułkowniku, oddajcie więc córkę GENERAŁOWI Rżewskiemu...
- Ale on taki prostak...
- Oddajcie córkę KSIĘCIU GERNERAŁOWI Rżewskiemu
- Prostak Rżewski nikogo nie zna na dworze...
- Dajcie córkę księciu generałowi Rżewskimu, NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI
CARA.
Na to Rżewski nie wytrzymał - rzucił się na szyję carowi:
- Nikuś, kochany, a na ch*uj mi ta młoda Siemienowna? Teraz to se lepszą
babę znajdę.
* * *
Porucznik Rżewski z kompanami, pijaństwo ogólne oczywiście.
- Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie!
- Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu nie było od
trzech miesięcy!
- Ech, wy... To chociaż oblejmy piwem kota!
* * *
Czemuż by nie? - powiedział Rżewski wchodząc do stajni
* * *
W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do siebie
zdradzając, że ma dla niego prezent.
Gdy znaleźli się sami, zrzuciła suknię i stanęła przed Rżewskim naga,
ozdobiona tylko kokardką w intymnym miejscu.
Rżewski zawijając rękaw zapytał:
- Głęboko on?
* * *
Porucznik Rżewski wyszedłszy na ganek, wskoczył na siodło i pocwałował
majdanem, aż się kurz za nim podnosił.
Przecwałowawszy dwie wiorsty zatrzymał się:
- Job twoju mać, a koń gdzie?!
Zwymyślawszy się od ostatnich pogalopował z powrotem.
* * *
- Poruczniku, czy lubi pan romanse? - zapytała Natasza Rostowa Rżewskiego w
czasie spaceru.
- O tak, madame, zwłaszcza te z wprowadzeniem!
* * *
Poruczniku, czy w młodości miał pan jakieś hobby ?
- Nawet dwa. Polowanie i kobiety.
- O, to ciekawe. Na co pan polował ?
- Na kobiety...
* * *
- Poruczniku, spał pan ze mną, a dziś nawet nie chce się przywitać ?
- Madame, kopulacja to jeszcze nie powód do znajomości...
* * *
Jedzie Natasza z porucznikiem w jednym przedziale. Porucznik czyta gazetę,
Natasza bezskutecznie usiłuje zwrócić na siebie jego uwagę.
- Poruczniku, jak nazywa się kamień w pańskim pierścionku ?
- Ech, Nataszko... jakoś mi się dziś nie chce...
* * *
- Uratowałem dziś kobietę przed gwałtem - mówi porucznik.
- Wspaniale! Jak pan to zrobił ?
- Wytłumaczyłem, że po dobroci będzie lepiej....
* * *
Porucznik i Natasza płyną razem w łódce.
- Nataszko czy jechała pani kiedy gołymi jajami po rżysku ?
- Nie..., a co ?
- E... nic.... tak tylko chciałem rozmowę podtrzymać...
* * *
Bal w kasynie. Zauważono brak Rżewskiego.
- Kornet! A gdzie to pan porucznik ?
- Powiedział, ze wpadnie za dwie godziny jak da radę....
- A jak nie da ?
- To za 10 minut....
* * *
- Poruczniku, podobno w młodości był pan członkiem Towarzystwa Naukowego?
- Ech, madame... młodość... członkiem tu, członkiem tam...
* * *
- Poruczniku , jest pan tu zaledwie trzy dni a już wszystkie nasze kobiety
o panu mówią. Jak pan to robi ?
- Zwyczajnie. Podchodzę do damy i pytam: Madame, czy mogę panią zgwałcić ?
- Ależ poruczniku ! Za to można po pysku....
- No tak, najpierw po pysku, a potem się gwałci....
Porucznik Rżewski ubierając się na bal wkłada do prawej kieszeni spodni
banana.
- Na co wam banan w spodniach, poruczniku ? - pytają go.
- Ot, cóż...zatańczę z jakąś damą ona przylgnie do mnie, poczuje banana i
przesunie się tak by przytulić się z drugiej strony....I tuśmy jej
czekali!!!
* * *
Porucznik Rżewski rozmawiał z Nataszą Roztową. W pewnym momencie poprosił o
wybaczenie i wyszedł. Po chwili wrócił cały mokry.
- Deszcz? - spytała Natasza Roztowa.
- Nie, wiatr...
* * *
Porucznik Rżewski tańczy z Nataszą Roztową.
- Poruczniku, niezbyt ładnie pan pachnie - zwraca uwagę dama - chyba ma pan
brudne skarpetki. Proszę natychmiast wyjść stąd i je zdjąć!
Porucznik po kilku minutach powrócił i znowu tańczy z Nataszą.
- Panie poruczniku, ciągle pan źle pachnie - dama wyraźnie się niecierpliwi
- nie zdjął pan?!
- Ależ zdjąłem! - Broni się porucznik Rżewski eleganckim ruchem wydobywając
skarpetki spod munduru.
* * *
Madmoiselle - spytał raz porucznik Rżewski na balu - do czego służy
wycięcie w pani rękawiczce?
- Aby mężczyźni mogli ucałować moją rączkę...
- Teraz wiem, do czego służy rozcięcie w moim szynelu!
* * *
Pewnego razu w pociągu porucznik Rżewski zdjął skarpety i powiesił na
wieszaku.
- Czy pan, panie poruczniku - spytał go współpasażer - wymienia czasami
skarpetki?
- Z góry uprzedam - tylko na wódkę!
* * *
Porucznik Rżewski dowiedział się, iż aby poznać dziewczynę, trzeba do niej
swobodnie podejść, porozmawiać o pogodzie i przedstawić się.
Pewnego razu spotkał śliczną dziewczynę spacerującą z pudelkiem. Podszedł
więc, z całej siły kopnął pieska i rzekł:
- Nisko leci. Chyba na deszcz... Nawiasem mówiąc, niech pani pozwoli się
przedstawić: Porucznik Rżewski
* * *
Rozmawia porucznik Rżewski z Nataszą.
- Poruczniku, zagrajmy w niedopowiedzenia.
- A jak to?
- Jeśli panu powiem: 'Niech mnie pan pocałuje w r...' to należy mnie
pocałować w rękę.
- OK, zrozumiałem.
- Pan zaczyna, Rżewski.
- Natasza, złap mnie za ch*** dwoma r...
-----------------------
Dla zainteresowanych krótka notka na Wikipedii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































