piątek, 22 sierpnia 2008

[HUMOR] Co można zrobic na nudnym kazaniu?

Jesteś w kościele i akurat trafiłeś na księdza, który ma najnudniejsze kazania świata, oto kilka propozycji, co można robić, żeby nie zasnąć:

1. Wyślij do organisty kartkę z zapytaniem, czy gra piosenki na życzenie.

2. Spoliczkuj swojego sąsiada. Jeżeli nie nastawi drugiego policzka podnieś
rękę i powiedz o tym księdzu.

3. Zaprezentuj, jak dostać się na balkon bez używania schodów.

4. Usiądź w ostatnim rzędzie i wypuść całą garść kulek pod przednie ławki.
Po mszy przyznaj sobie 10 punktów za każdą osobę, która się przewróci.

5. Używając kościelnych ulotek, zaprojektuj, przetestuj, a później
zmodyfikuj nowy samolot.

6. Zaczynając od tyłu kościoła staraj się przeczołgać pod ławkami, tak by
nikt Cię nie zauważył.

7. Podnieś rękę i zapytaj księdza, czy możesz wyjść do toalety.

8. Wyjmij chusteczkę do nosa i użyj jej. Wywieraj różne ciśnienie na nozdrza
tak by wytrąbić swoją ulubioną pieśń.

9. Dawaj do zrozumienia jednemu z ministrantów, ze ma rozpięty rozporek.

10. Unoś co jakiś czas jedną brew i patrz w ten sposób na sąsiadów.

Wy macie jakieś pomysły?

środa, 13 sierpnia 2008

Porucznik Rżewski [HUMOR]

"najdzielniejszy z huzarów, koneser damskich wdzięków, dusza towarzystwa, znawca alkoholi, postrach rogacizny i wszystkiego co na drzewo nie ucieka. Postać tak prawdziwa, że niemalże legendarna, a nawet anegdotyczna. Zawodowo oficer huzarów, prywatnie namiętny kochanek żony Pierre’a Bezuchowa, Nataszy Rostowej oraz każdej napotkanej kobiety, owcy, klaczy, krowy, a w szczególnych przypadkach nawet kury. Subtelny w mowie, w uczynkach ostrożny.

Bohater niezliczonych anegdot i opowiastek pokazujących w odrobinę krzywym zwierciadle jego nienaganne maniery, wyczucie taktu i elokwencję."
- tak o Rżewskim pisze Nonsensopedia

W jego biografii czytamy: "Urodziłem się w 179..roku w husarskim rodzie. Ojciec mój był tak jak ja porucznikiem, a matka kornecistką, toteż nic dziwnego, że pierwsze słowo jakie padło z ust moich było "dupa" rodzice gdy to usłyszeli byli ze mnie tacy dumni, że zaczynam życie inaczej niż każde dziecko. Kazali mi się nawet chwalić przed wszystkimi swoimi znajomymi. I tak to dupa stała się dla mnie chlebem powszednim. W okresie dojrzewania duży wpływ wywarły na mnie oprócz dup wyroby spirytusowe. Z łatwością nauczyłem się już znacznie trudniejszych wyrazów takich jak: pić, popijać, zaprawiać się, upijać się w trzy dupy, zalać się w trupa, nawalić się jak szpak, padać na pysk, by potem znowu wstawać i na nowo rozpijać. Także mogę stwierdzić, że miałem niebywały talent do nauki trudnych wyrazów. Kolejnym etapem w moim życiu stały się poszukiwania odpowiedniego słownictwa i sposobu na podryw kobiet. Jak nie trudno się domyśleć znalazłem takowy i to nie jeden! No ale żeby nie wyjść przed wami na kompletnego chama zdradzę wam chociaż jeden. Otóż należy podejść do damy, powiedzieć jej coś ostrego, potem coś miłego, potem coś bardzo nieprzyzwoitego i na koniec tak mimochodem przedstawić się. Podaje praktyczny przykład: "SZYDŁO, MYDŁO, CH..J, a propos pani pozwoli, że się przedstawię Porucznik Rżewski jestem!".

Poniżej odrobina anegdot z życia tego arcykawalerzysty:

Po całonocnych - ostrych dodajmy - igraszkach budzi się Rżewski. A w łożu obok niego niespodzianka - najbrzydsza dziewoja jaką widział.
- O żesz w mordę! Ktoś ty? - wzdrygnął się porucznik z niezbyt skrywaną odrazą.
- Teraz tak naprawdę to nie wiem - odpowiada dziewczę. - Ale przez całą noc nazywałeś mnie ruskaja krasawica.

* * *

Rżewski umówił się na nocną schadzkę w hotelu. Dama, przez baczenie na swą reputację rzecze:
- Poruczniku, widzę was o północy. Tylko na Boga, zdejmijcie buty...
Noc. Ba, północ. Hotel śpi. Nagle stukot jak cholera. Z pokoju, w peniuarze tylko odziana wybiega dama:
- Rżewski, kufa, co to znaczy?! Miał pan iść boso...
- Buty mam w rękach - odpowiada porucznik.
- O co to tak stuka?!!
- Ostrogi.

* * *

Natasza kończy 19 lat. Wchodzi do kantyny, gdzie siedzą oficerowie. Z tortem, na którym jest tylko 18 świeczek.
- Mości oficerowie - chichocze Rostowa. - Nie zmieściła się jedna świeczka. Co z nią zrobić?

- Panowie - słychać teatralny szept Rżewskiego - Ani słowa o pi*dzie.

* * *

- Poruczniku, czy to prawda, że odbywa pan stosunki seksualne sześć razy w tygodniu?
- Prawda - odpowiada Rżewski.
- Jak się to panu udaje?
- Nie powiem, jest ciężko. Ale wziąłem sobie za punkt honoru - muszę mieć jeden dzień odpoczynku.


* * *


Natasza tańczy na balu z oficerami.
- Jajcew, ma pan kurz na mundurze - mówi złośliwa Rostowa.
Kapitan wybiega i strzela sobie w durny łeb.
- Bezuchow, ma pan zakurzone spodnie.
Major wybiega i strzela sobie w łeb.
- Rżewski ma pan kurz na butach.
- To nie kurz, to gówno. Jak przyschnie to samo odpadnie.

* * *

Natasza Rostowa podchodzi na balu do Rżewskiego.
- Poruczniku, zapomniałam swego nowego kapelusza. Czy pójdzie pan ze mną do pokoju? Albowiem kapelusz leży na szafie. Najpierw więc mnie pan podniesie za biodra, a później opuści. A jak się nie uda: to znów podniesie i opuści.
- Ech ta dzisiejsza młodzież... - westchnął Rżewski. - A nie lepiej normalnie? Na łóżku?

* * *

A propos śpiewu ptaków - wtrąca porucznik Rżewski. - Posadziłem ją na fortepian... i jak nie wsadzę ptaka... a ona jak nie zaśpiewa...

* * *

Rżewski z kniaziem Golicynem postanowili zrobić zawody. Kto więcej kobiet zadowoli w ciągu nocy. Wynajęli dwa pokoje w boordelu i ustalili, że każdy stosunek zaznaczą kreską na ścianie.
Rano wpada porucznik do pokoju Golicyna. Patrzy na ścianę - tam trzy kreski...
- Sto jedenaście... brawo książe! Prawie cztery razy lepiej ode mnie!

* * *

Natasza Rostowa odwiedza około 13.00 rano porucznika Rżewskiego - zastaje go w pościeli, lecz na podłodze, w rozchełstanym ubraniu a la "wczoraj był kulturnyj wieczier w chutorie bliz dikanki".
- Poruczniku! ależ tak nie można, to nie przystoi oficerowi! Czy w pańskim życiu nie ma innych dążeń niż pijaństwo!?
- Droga Nataszo... - smutno wzdycha Rżewski - a czy wie pani, że ja nigdy nie miałem własnego domu, choćby najmniejszego dworku z najbiedniejszym chutorem....
- Ależ poruczniku.... proszę nie płakać...!
- Ja nie płaczę, ale tak mi żal ściska serce, że nie mam już nic do przepicia....

* * *

- Poruczniku, czy pan jest szlachcicem?
- Oczywiście! Mam takie wielkie drzewo genealogiczne, że damy mdleją....

* * *

Towarzystwo na balu zabawia się rozmową:
- Drodzy państwo, proszę odgadnąć moją zagadkę, dodam, że bardzo pikantną - Natasza zabiera głos - co to jest: czarne i można o to rozbić jajko?
- Siodło! - wyrywa się Rżewski.
- Fuj, co za chamstwo - oburzają się damy - to oczywiście patelnia!
- No, no, no - prawda - rzecze Rżewski głęboko się zamyślając - patelnią po jajcach... naprawdę pikantne...i kto tu jest chamem...?

* * *

W małym miasteczku na Smoleńszczyżnie zatrzymał się na odpoczynek pułk gwardyjski. Pierwszego wieczoru oficerowie wypili cały zapas alkoholu, zgwałcili miejscowe kobiety i pobili mężczyzn. Drugiego dnia zrujnowali karczmarza, zgwałcili mężczyzn i pobili kobiety. Trzeciej nocy złupili wszystkich "samogonszczikow" i poszli do stajen i obór. Na czwarty dzień do pułku dojechał porucznik Rżewski i zaczęły się hulanki.....

* * *

Za butelką wódki w paryskiej restauracji siedzą Rżewski i Golicyn. Orkiestra zaczyna grać "Emigranckie tango"...
- Ech...jaka tęsknota - wzdycha Rżewski - tak by się chciało choćby zaraz wskoczyć na scenę i nasrać w ten biały fortepian...
- Ni można drogi panie, to nie Rosja - smutno odpowiada Golicyn - Francuzi nie zrozumieją , swołocze...

* * *

Rżewskiego zesłali za kolejne bezeceństwa do garnizonu na zapadłej prowincji.
A tam - choć się zabij - z osób płci żeńskiej same matrony.
Na balu garnizonowym wszakże czujne oko porucznika wreszcie wypatrzyło apetyczną dziewuszkę w odpowiednim wieku. Zaraz też ją do tańca zaprosiwszy rzucił Rżewski mimochodem:
- Pozwolę sobie odwiedzić panią, madam, dziś o północy, byś pani poznała, jak je*ią huzarzy.
- Cham, nachał! - panienka uciekła spiekłszy raka, nie omieszkawszy uprzednio dać Rżewskiemu po pysku.
Zaraz też pobiegła do taty, generała, bo okazała się być córką komendanta garnizonu, by się pożalić:
- Papa, ten podlec Rżewski powiedział, że przyjdzie dziś do mnie o północy i... Tu wstyd nie pozwolił jej dokończyć, generał wszakże znając reputację porucznika domyślił się celu zapowiedzianej wizyty z łatwością.
- Nic się nie martw córeczko, zaczaję się na łapserdaka z naganem, wtedy pozna, że nie może sobie na takie rzeczy pozwalać z generalską córką.
Kiedy nadeszła północ generał skrył się z naganem w garści w szafie w sypialni córki.
Równo z wybiciem północy do sypialni wpadł Rżewski z oddziałem huzarów i zakomenderował:
- Dwóch do kuchni, dwóch pod drzwi wejściowe, dwóch na balkon, dwóch do szafy! - sam zaś dał susa do łóżka generałowej córki.
Następnego ranka, kiedy już Rżewski z oddziałem oddalił się, spłonione dziewczę wykrztusiło do taty, który wreszcie mógł wyjść z szafy:
- Co za mężczyzna, co za kochanek!
- Ha, furda! Co tam mężczyzna, co tam kochanek! Co za dowódca!

* * *

- Nataszo, chodź, pójdziemy w nocy wykąpać się nago w morzu...
- Ale poruczniku, ja nie umiem pływać!
- Przecież nie będziemy...

* * *

Rżewski stoi na balu. I pali papierosa, bacznie patrząc na kobiety. Wtem podchodzi do niego urocza niewiasta.
- Tańczy pan poruczniku?
- Kobieto, ja nienawidzę tańczyć. Stoję to sobie i patrzę na tych wyginających się kretynów...
- A czytał pan może "Wojnę i pokój"?
- Ja?! "Wojnę i pokój"?! Ja nienawidzę czytać! Kiedyś wziąłem w ręce to opasłe g*wno, to myślałem, że sam się zesram, jak przewróciłem pierwszą kartkę, a później...
- A czy podoba się panu Paryż?
- Paryż-sraryż... K*rwa, przecież to popierdzielone miasto! Jak ja nienawidzę Paryża... Bulwary-srary, uliczki-sryczki... Żmierinka to dopiero miasto. I na fortepian n*srać można i k*rewki poobmacywać...
- Poruczniku, a czy...?
- Nie!
- Poruczniku, a...
- Nie!!!
Dziewczyna odwraca się na pięcie i odchodzi.
- Ot, suka, poszła sobie... - mruczy Rżewski. - I znów nie udało się zawrzeć znajomości.

* * *

Rżewski odwiedził wieś, gdzie spędził najpiękniejsze lata swojej młodości. Przemierzając dziarskim krokiem jedyną bitą drogę, z satysfakcją stwierdził, że niecałkiem go zapomniano. Owce, które spokojnie wypasały się na łące, ze strachem w oczach przysiadły na zadach....

* * *

- Pułkowniku, melduję, że w czasie waszej nieobecności w pułku wystąpień przeciwko dyscyplinie nie zanotowano!
- W pułku, to ja rozumiem, ale, poruczniku Rżewski, co robicie w łóżku mojej żony?!

* * *

Porucznik nocą włazi do pałacu Rostowych. Wchodzi do pokoju, robi swoje, ale patrzy - to nie Natasza. Wchodzi do drugiego pokoju - r*cha - znów nie Natasza. Wkrada się do trzeciego pokoju - dyma znów - wciąż to nie Natasza. Wkurzony wyskakuje na korytarz:
- Natasza, gdzie żeś jest?!! Ja się za chwilę zaj*bię w tych poszukiwaniach!

* * *

Po nocnej burzy i wielkiej pijatyce wyczołguje się z namiotu porucznik Rżewski.
Rozgląda się wokół i filozoficznie ogłasza wszem i wobec:
- Boże, jaka mgła!
Za nim wychodzi z namiotu Natasza i mówi, ziewając:
- Poruczniku! Na początek zdejmijcie z głowy prezerwatywę, a potem prowadźcie tą dyskusję dalej...

* * *

Porucznik Rżewski płynie z Nataszą łódką po jeziorze, nocą.
N: Jaki piękny księżyc!
R: (milczy)
N: Jakie piękne gwiazdy!
R: (milczy)
N: Jak romantycznie!
R: Natasza, po prostu nie mam ochoty

* * *

Porucznik Rżewski był duszą kompanii. Natasza Rostowa jej ciałem

* * *

Bal w posiadłości Rostowych. Trzy damy dyskutują co jest bardziej bolesne: poród, aborcja czy strata dziewictwa.
- A czy Wam kiedyś na patelni jaja rozbili? - wtrąca się do rozmowy porucznik Rżewski

* * *

Przychodzi kornet Obołoński do Rżewskiego i tak opowiada:
- Idę raz na pocztę, list wysłać. A tam dziewczyna w okienku mówi: "U was list bez daty". A ja jej na to: "Sama p*zda ty".
- Hehehehe... - dla towarzystwa roześmiał się porucznik.
Ale sytuację komiczną zapamiętał i nie omieszkał wykorzystać jej w towarzystwie. Okazja nadarzyła się po tygodniu.
Bal. Wszyscy lekko podchmieleni. Rżewski nieco bardziej. Gromko zaczyna opowiadać:
- Wyobraźcie sobie państwo, idę na pocztę list wysłać. A tam dziewczyna w okienku mówi: "U was list bez adresu". A ja jej na to: "A poszła ty na ch*j"...

* * *

- Poruczniku, to prawda, że kobiety panu żyć nie dają?
- Nieprawda Natasza. Nawet wczoraj były dwie takie, co się w rzyć ru***ć dały.

* * *

Było to przed Wielkanocą. Natasza Rostowa zobaczyła, jak na łące ogier dopadł klacz.
- Co robią koniki? - pyta nianię.
- Jeden konik wskakuje na drugiego, żeby zobaczyć z góry, gdzie rośnie lepsza trawka. Aby koniki później mogły ją zjeść.
Kilka dni później Natasza przechadza się po łące z porucznikiem Rżewskim. Nagle młodzi widzą jak konik z klaczką wykonują zabawne ruchy.
- A wiecie poruczniku co robią koniki? - pyta Natasza.
- Oczywiście - odpowiada Rżewski.
- Jeden konik wskakuje na drugiego, żeby zobaczyć z góry, gdzie rośnie lepsza trawka. Aby koniki później mogły ją zjeść - wyjaśnia Rostowa.
- No co pani, mademoiselle?! Patrzą, gdzie rośnie lepsza trawka??!! Konie, jak się r*uchają to świata bożego nie widzą.

* * *

Przy wielkanocnym stole siedzi pułk ułanów. Biesiada trwa, jaja - nomen omen - znikają ze stołów. Gorzałka się leje.
- Opowiem wam mój sen - zaczyna Rżewski. - Otóż wychodzę z domu, ptaszek lata, słonko świeci a w oddali...
- Wielka dupa!!! - chórem ryknęli ułani.
- Nieeeee - mówi Rżewski. - W oddali pojawił się pagórek, porośnięty trawką zieloną. Wszedłem na niego, patrzę, a tam....
- Wielka dupa!!! - chórem ryknęli ułani.
- Nieeeeeee... Lasek. Zagajnik nawet bym rzekł. Wchodzę w ten zagajnik, ciemno, ale miło, a tam...
- Wielka dupa!!! - chórem dopowiedzieli ułani.
- No tak. Wam też to się śniło?!

* * *

- Poruczniku co to jest monarchia ?
- To jak rządzi król
- A jeśli król umrze?
- To wówczas, królowa
- A jeśli królowa umrze?
- Walet

* * *

Podczas świątecznego balu porucznik Rżewski nieźle wstawiony tańczy z Nataszą Rostową. Wpierw walca, a następnie szybki taniec z przysiadami i przytupem. Wykonując głęboki przysiad porucznik głośno "grzmotnął" zwieraczem, aż kurz wzbił się z podłogi.
- Ależ poruczniku! Jak pan może, żeby tak głośno!
- To jest nic! Droga Nataszo - mówi porucznik tańcząc dalej.
Słyszała pani o Meteorycie Tunguskim? To oficjalna wersja, a tak mówiąc między nami to mojemu dziadkowi wyszło porządne "grzmotnięcie".

* * *

Tańczy Rżewski z Nataszą, w pewnym momencie mówi:
- Ale u was szyja.....
- Całe ciało mam takie! - odpowiada kokieteryjnie Natasza.
- To się myć trzeba....

* * *

Porucznik Rżewski pyta adiutanta:
- Słuchaj no, co takiego mam zrobić, żeby mnie dzisiaj na przyjęciu wszyscy podziwiali?
- Powinien Pan, poruczniku doprowadzić do tego, żeby księżna Woroncewa publicznie zaklnęła.
- To niemożliwe! Ona takich słów nawet nie zna!
- To bardzo prosta sprawa mówi adiutant: Podchodzi Pan, poruczniku do księżnej i pyta:
- Księżno, była Pani w Pskowskiej Gubernii? Gdy odpowie "tak", pyta pan porucznik dalej:
- A w Michajłowskiej gubernii też księżna była? I gdy znowu odpowie "tak" pyta Pan porucznik dalej:
- To znaczy, że zna księżna hrabinę Janichu?
I wtedy księżna odpowie "Nie, Janichu ja nie znam! I tu ją Pan, panie poruczniku masz!
Wieczór, przyjęcie. Porucznik podchodzi do księżnej Woroncewej i pyta:
- Księżno, była pani w pskowskiej gubernii?
- Nie - odpowiada księżna.
- (Zdziwiony) To i w Michajłowskiej gubernii też księżna nie była?
- Nie.
- To Wy co, nichuja nie znacie?

* * *

- Niech pan wejdzie w moje położenie – poprosiła Natasza Rostowa porucznika Rżewskiego.
- Rżewski wszedł, wszedł jeszcze raz i zostawił ją w tym położeniu.

* * *

W pułku zrobili konkurs - kto ile razy zadowoli kobietę w ciągu nocy.
- Pięć - mówi major Rublow.
- Na pewno pan nie pali...?
- Oczywiście.
- Siedem - mówi kapitan Kozakow.
- Na pewno pan nie pali, nie pije...?
- Oczywiście.
- Piętnaście - oświadcza porucznik Rżewski.
- Oooo... pewnie pan nie pali?
- Palę.
- Nie pije?
- Piję.
- To jakże to tak piętnaście razy w noc?
- Co ja mogę powiedzieć... Po prostu lubię tę robotę.

* * *

Natasza i porucznik leżą w łóżku. Świeczka płonie, romantycznie się zrobiło.
- A pamięta pan poruczniku swoją pierwszą nauczycielkę? - pyta Rostowa.
- Hmmmm... Nauczycielkę? Pierwsza była pielęgniarka - odpowiada Rżewski.

* * *

Młody porucznik Rżewski przybył do pułku. Pułkownik zabierając go na bal u gubernatora zaznaczył:
- Przedstawię pana gubernatorowej. Zaprosi ją pan do tańca i powie parę komplementów.
...Rżewski tańczy z gubernatorową:
- Jestem panią oczarowany, madam! Poci się pani o wiele mniej, niż każda inna tłusta kobieta pani wzrostu!

* * *

Kiedyś, w trakcie boju z Francuzami - opowiada porucznik Rżewski. - Chwyciłem zamiast szabli swego ch*uja...
- I co się stało?!
- Dwóch zabiłem, nim dostrzegłem pomyłkę.

* * *

Natasza Rostowa wyszła wieczorem na werandę zaczerpnąć świeżego powietrza.
W dole, w łopuchach, coś się czerniło.
- Poruczniku, czy to pan?
- Ja.
- Czemu jest pan taki malutki?
- Nie jestem malutki. S*am.

* * *

Rżewski przyszedł do laryngologa. A tam młoda pani doktor. Porucznik wyciąga przyrodzenie - okrutnie podrapane, pocięte nawet... - i kładzie na stół.
- Oszalał pan?! Z tym to do urologa!
- Chwilunia... Otóż co sobotę chodzę z kolegami do sauny. Pijemy sporo, jakieś dziewczynki...
- To nie do mnie - do wenerologa paszoł won!
- Chwilunia.... Jak już dużo się napijem, Wasia Sokołow bierze tasak. Wszyscy kładą przyrodzenia na stół. On wywija tasakiem nad głową i robi takie: "Uchuchachchaaaaa". Po czym tasakiem wali w stół - kto nie zdąży... Może sobie pani wyobrazić...
- Do psychiatry, a nie do laryngologa!
- Do pani, do pani... Problem bowiem w tym, że bardzo często nie słyszę tego "Uchuchachchaaaaa".

* * *

Na balu Rżewski podchodzi do Nataszy.
- Opowiem pani taki dowcip, że ze śmiechu odpadną pani cycki.
Rostowa zaczerwieniła się i aż ją zatkało. Porucznik zerknął na nią raz, drugi...
- Hmm.... Widzę, że ten dowcip już pani opowiadałem.

* * *

- Poruczniku, tak nie wolno! Kobietę należy najpierw zdobyć...
- Uuuuurraaaa - krzyknął Rżewski, złapał członka w dłoń i rzucił się na nagą Nataszę.

* * *

Rżewski i Wasiljew jechali konno na obchód garnizonu. Wasiljew był
wczorajszy, więc wyciągnął z torby butelkę staropolskiej wódki.
- Poruczniku Rżewski! Jebniemy “siwuchę”?
- Niee… ja już gniadą dzisiaj jebał…

* * *

Porucznik Rżewski został wysłany przez generała do Sankt Petersburga z
bardzo ważnymi dokumentami. Po dwóch tygodniach wraca i melduje się u
generała:
- Co interesującego w Piotrowym Grodzie? - pyta zaciekawiony generał.
- To, że są tam białe noce to wcześniej słyszałem! Ale, że damy mają dupy
jak śnieg białe, tego nie wiedziałem!

* * *

Natasza z porucznikiem Rżewskim goszczą na proszonym obiedzie.
W pewnej chwili Rżewski mówi:
- Wyjdę się odlać do ogrodu...
- Fuj, poruczniku, jaki pan niewychowany. Nie mógł pan powiedzieć, ze idzie
pan pooglądać gwiazdy?
Po niejakim czasie porucznik wraca, siada do stołu, bierze widelec i
zaczyna jeść. Natasza:
- Panie poruczniku, to już szczyt braku wychowania! Mógł pan chociaż ręce
umyć!
- Teleskop trzymałem w drugiej ręce - wyjaśnił Rżewski.

* * *

Porucznik Rżewski wskutek ciężkiego przepicia popadł w śpiączkę. Jego
towarzysze broni posłali po popa, żeby mu na wszelki wypadek udzielił
ostatniego namaszczenia. Pop okazał się być zajętym, więc w zastępstwie
przyszła popadia. Popadia nasłuchawszy się o wyczynach Rżewskiego od męża,
któremu żaliły się liczne damy, postanowiła sama obejrzeć narzędzie zbrodni
- cichutko podniosła koc i oceniwszy kobiecym okiem odnośny narząd głęboko
westchnęła. W tym momencie Rżewski ocknął się i wyjęczał:
- Oto kara za moje grzechy - w chwili śmierci - pop pedał!

* * *

Rżewski przejeżdżając z ordynansem nad jeziorem dostrzegł w oddali kąpiącą
się blondynkę - długie jasne włosy, białe ciało...
- Popłyń do niej - mówi do ordynansa - i zaproponuj, żeby się ze mną
wybrała do miasta na wino, tańce, karty i tak dalej.
Po chwili ordynans wraca wykonawszy zadanie:
- Na wino, tańce i karty zgoda. Na "i tak dalej" nie, bo to pop.

* * *

Tańczy porucznik Rżewski z Nataszą Rostową. Robiąc kółko, schowali się za
kolumnę. Wypłynęli na salę - Natasza płonie rumieńcem. Kolejne kółko - znów
się schowali za kolumnę. Po ukazaniu się ponownym - Natasza włos
zwichrzony, lico goreje.. Za trzecim razem Nataszka omdlewa na ramionach
Rżewskiego.
- Panie poruczniku - pyta kornet Jajcew. - Co się tam działo za tą kolumną?
- Za pierwszym razem - pocałowałem ją mocno - opowiada Rżewski.
- Za drugim - złapałem za piersi.
- A za trzeciem, gdy Nataszka o mało nie zemdlała?
- Hmmm... Jakby to opisać...? A dawałeś kiedyś kobyle kostkę cukru z ręki?

* * *

Jedzie pociągiem dama, Anglik, Francuz i porucznik Rżewski. Cisza. Nagle
dama głośno puszcza bąka.
- Przepraszam, boli mnie żołądek - dzielnie bierze na siebie incydent
dobrze wychowany Francuz.
Po chwili dama znów głośno psuje powietrze.
- Przepraszam, żołądek nie wytrzymał... - winę na siebie bierze Anglik.
Wstaje porucznik Rżewski.
- Panowie, idę zapalić na korytarz. Jak ona jeszcze raz pierdnie,
powiedzcie, że to ja.

* * *

Car Mikołaj II spacerował po parku. Zamachowiec rzucił w niego bombą, ale
władcę własnym ciałem zasłonił porucznik Rżewski.
- Jestem Twoim dłużnikiem - mówi car. - Co chcesz w zamian?
- Nic.
- Niemożliwe, mów; dam radę wszystko zrobić.
- Chciałbym ożenić się z córką pułkownika Siemienowa.
Car Mikołaj II wzywa pułkownika.
- Dajcie swoją córkę Rżewskiemu.
- Panie, nie godzi się - ja pułkownik; on - ledwie porucznik... - broni się
Siemienow.
- OK, pułkowniku, oddajcie więc córkę GENERAŁOWI Rżewskiemu...
- Ale on taki prostak...
- Oddajcie córkę KSIĘCIU GERNERAŁOWI Rżewskiemu
- Prostak Rżewski nikogo nie zna na dworze...
- Dajcie córkę księciu generałowi Rżewskimu, NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI
CARA.
Na to Rżewski nie wytrzymał - rzucił się na szyję carowi:
- Nikuś, kochany, a na ch*uj mi ta młoda Siemienowna? Teraz to se lepszą
babę znajdę.

* * *

Porucznik Rżewski z kompanami, pijaństwo ogólne oczywiście.
- Panowie huzarzy, wykąpmy konie w szampanie!
- Ale panie poruczniku, toż to wydatek byłby straszny, a żołdu nie było od
trzech miesięcy!
- Ech, wy... To chociaż oblejmy piwem kota!

* * *

Czemuż by nie? - powiedział Rżewski wchodząc do stajni

* * *

W dniu urodzin Rżewskiego Natasza Rostowa zaprosiła go do siebie
zdradzając, że ma dla niego prezent.
Gdy znaleźli się sami, zrzuciła suknię i stanęła przed Rżewskim naga,
ozdobiona tylko kokardką w intymnym miejscu.
Rżewski zawijając rękaw zapytał:
- Głęboko on?

* * *

Porucznik Rżewski wyszedłszy na ganek, wskoczył na siodło i pocwałował
majdanem, aż się kurz za nim podnosił.
Przecwałowawszy dwie wiorsty zatrzymał się:
- Job twoju mać, a koń gdzie?!
Zwymyślawszy się od ostatnich pogalopował z powrotem.

* * *

- Poruczniku, czy lubi pan romanse? - zapytała Natasza Rostowa Rżewskiego w
czasie spaceru.
- O tak, madame, zwłaszcza te z wprowadzeniem!

* * *

Poruczniku, czy w młodości miał pan jakieś hobby ?
- Nawet dwa. Polowanie i kobiety.
- O, to ciekawe. Na co pan polował ?
- Na kobiety...

* * *

- Poruczniku, spał pan ze mną, a dziś nawet nie chce się przywitać ?
- Madame, kopulacja to jeszcze nie powód do znajomości...

* * *

Jedzie Natasza z porucznikiem w jednym przedziale. Porucznik czyta gazetę,
Natasza bezskutecznie usiłuje zwrócić na siebie jego uwagę.
- Poruczniku, jak nazywa się kamień w pańskim pierścionku ?
- Ech, Nataszko... jakoś mi się dziś nie chce...

* * *

- Uratowałem dziś kobietę przed gwałtem - mówi porucznik.
- Wspaniale! Jak pan to zrobił ?
- Wytłumaczyłem, że po dobroci będzie lepiej....

* * *

Porucznik i Natasza płyną razem w łódce.
- Nataszko czy jechała pani kiedy gołymi jajami po rżysku ?
- Nie..., a co ?
- E... nic.... tak tylko chciałem rozmowę podtrzymać...

* * *

Bal w kasynie. Zauważono brak Rżewskiego.
- Kornet! A gdzie to pan porucznik ?
- Powiedział, ze wpadnie za dwie godziny jak da radę....
- A jak nie da ?
- To za 10 minut....

* * *

- Poruczniku, podobno w młodości był pan członkiem Towarzystwa Naukowego?
- Ech, madame... młodość... członkiem tu, członkiem tam...

* * *

- Poruczniku , jest pan tu zaledwie trzy dni a już wszystkie nasze kobiety
o panu mówią. Jak pan to robi ?
- Zwyczajnie. Podchodzę do damy i pytam: Madame, czy mogę panią zgwałcić ?
- Ależ poruczniku ! Za to można po pysku....
- No tak, najpierw po pysku, a potem się gwałci....
Porucznik Rżewski ubierając się na bal wkłada do prawej kieszeni spodni
banana.
- Na co wam banan w spodniach, poruczniku ? - pytają go.
- Ot, cóż...zatańczę z jakąś damą ona przylgnie do mnie, poczuje banana i
przesunie się tak by przytulić się z drugiej strony....I tuśmy jej
czekali!!!

* * *

Porucznik Rżewski rozmawiał z Nataszą Roztową. W pewnym momencie poprosił o
wybaczenie i wyszedł. Po chwili wrócił cały mokry.
- Deszcz? - spytała Natasza Roztowa.
- Nie, wiatr...

* * *

Porucznik Rżewski tańczy z Nataszą Roztową.
- Poruczniku, niezbyt ładnie pan pachnie - zwraca uwagę dama - chyba ma pan
brudne skarpetki. Proszę natychmiast wyjść stąd i je zdjąć!
Porucznik po kilku minutach powrócił i znowu tańczy z Nataszą.
- Panie poruczniku, ciągle pan źle pachnie - dama wyraźnie się niecierpliwi
- nie zdjął pan?!
- Ależ zdjąłem! - Broni się porucznik Rżewski eleganckim ruchem wydobywając
skarpetki spod munduru.

* * *

Madmoiselle - spytał raz porucznik Rżewski na balu - do czego służy
wycięcie w pani rękawiczce?
- Aby mężczyźni mogli ucałować moją rączkę...
- Teraz wiem, do czego służy rozcięcie w moim szynelu!

* * *

Pewnego razu w pociągu porucznik Rżewski zdjął skarpety i powiesił na
wieszaku.
- Czy pan, panie poruczniku - spytał go współpasażer - wymienia czasami
skarpetki?
- Z góry uprzedam - tylko na wódkę!

* * *

Porucznik Rżewski dowiedział się, iż aby poznać dziewczynę, trzeba do niej
swobodnie podejść, porozmawiać o pogodzie i przedstawić się.
Pewnego razu spotkał śliczną dziewczynę spacerującą z pudelkiem. Podszedł
więc, z całej siły kopnął pieska i rzekł:
- Nisko leci. Chyba na deszcz... Nawiasem mówiąc, niech pani pozwoli się
przedstawić: Porucznik Rżewski

* * *

Rozmawia porucznik Rżewski z Nataszą.
- Poruczniku, zagrajmy w niedopowiedzenia.
- A jak to?
- Jeśli panu powiem: 'Niech mnie pan pocałuje w r...' to należy mnie
pocałować w rękę.
- OK, zrozumiałem.
- Pan zaczyna, Rżewski.
- Natasza, złap mnie za ch*** dwoma r...

-----------------------

Dla zainteresowanych krótka notka na Wikipedii.

sobota, 9 sierpnia 2008

Abandonware via DOS - Flashback

Ostatnio (w czerwcu...) popełniłem wpis o tym jak fajnie jest wrócić do starych gier. Muszę się szczerze przyznać, że mam słabość do abandonware i lubię sobie czasami na kilka minut odpalić jakiś zabijacz czasu z przeszłości...

Poprzednio opisywałem jak odpalić emulator DOSa oraz uruchomić prostą grę. Dziś będzie o kolejnej grze, jednej z moich najbardziej ulubionych gier z dzieciństwa...


Ta gra to Flashback, często błędnie postrzegana jako sequel Abandon World, ponieważ wyszła z tej samej stajni.
Gra zaczyna się intro, w którym nasz bohater ucieka na skuterze fotonowym przed jakimiś kosmitami, zostaje zestrzelony i rozbija się w dżungli na jakiejś planecie. Tutaj zaczyna się nasza krucjata... Fabuła jest bardzo zgrabna i gołym okiem widać zapożyczenia z filmu Oni Żyją, Pamięć Absolutna, czy Blade Runner. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, chociaż w przypadku gry z 1992 roku chyba ciężko mówić o spoilerach, w sumie to niektórzy z pośród was drodzy czytelnicy są od niej młodsi. :D W każdym razie nasz bohater to przedstawiciel Galaxy Bureau of Investigation, który odkrywa spisek przygotowany przez obcych mający na celu przejęcie ziemi. Obcy orientują się, że Conrad (nasz bohater) wie za dużo i go porywają, żeby wymazać mu pamięć. Tego wszystkiego i jeszcze kilku rzeczy dowiadujemy się na bieżąco w miarę postępów w grze.

Poza fabułą, gra jest okraszona bardzo ładną grafiką - ręcznie malowanymi tłami, dygitalizowanymi postaciami i bardzo płyną animacją.

Kontrola postaci jest bardzo prosta, ale warto troszkę poeksperymentować na początku, żeby dojść do wprawy. Conrad działa w 2 trybach - z bronią i bez, pomiędzy trybami przełącza się za pomocą spacji. W trybie normalnym kursory służą do chodzenia, skakania i kucania, za pomocą shift możemy biegać. W trybie strzelniczym jest podobnie z tym, że shift służy do strzelania. Klawisz Tab albo Backspace służą do przeglądania kieszeni, a enter do używania aktualnie wybranego przedmiotu. Gdy jest możliwa jakaś interakcja z otoczeniem wtedy wykonujemy ją za pomocą shifta.

To w zasadzie wszystko, pozostaje mi gorąco ją wam polecić i życzyć miłego grania :D

Grę znajdziecie na większości stron z abandonware albo tutaj ;-)

Ah, i jeszcze jeśli jesteście bardzo leniwi, to poniżej są hasła do poszczególnych poziomów:

LevelEasyHard
1JAGUARTOHOLD
2COMBELPICOLO
3ANTICFUGU
4NOLANCAPSUL
5ARTHURZZZAP
6SHIRYUMANIAC
7RENDERNOWAY
8BELUGABELUGA

niedziela, 3 sierpnia 2008

Zapnij pasy!



Są wakacje, ludzie jeżdżą więcej samochodami, na długie i krótkie trasy... A ja z uporem maniaka powtarzam:

Ludzie! Zapinajcie pasy!


Nawet jeśli jedziecie z tyłu, albo właśnie dlatego, że jedziecie z tyłu. Z przodu bez zapiętych pasów zabijecie tylko siebie, no może jeszcze kierowce albo pasażera z drugiego samochodu. Natomiast z tyłu na bank zabierzecie ze sobą do świętego Piotra kogoś z waszego samochodu. Ale ja wiem, ja mogę sobie mówić... Już kiedyś wrzucałem na blipa trochę filmików propagandowych, dziś zamieszczam je poniżej. Jeśli o jakimś zapomniałem to proszę wklejcie go w komentarzach to dodam.

Aha, i jeśli ktoś wam wyskoczy z tekstem, że nie zapinam pasów bo to moja wolność to mu powiedzcie, że jego wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wasza!

Na początek bardziej delikatna - Niebo może poczekać:



Drastyczna - Bez pasów, bez przebaczenia:



Gdybyś miał jeszcze jedną szansę, co zrobiłbyś inaczej:



I co się dzieje, jeśli nie zapniesz pasa:



A jeśli jeszcze ktoś z tyłu nie będzie chciał zapiąć pasów - puśćcie mu to:



Jedźcie bezpiecznie...

sobota, 2 sierpnia 2008

[HUMOR] czyli trochę kawałów...

... bo piekielnie dawno nie było...

Rząd Ukrainy zastanawia się co zrobić z ziemią wokół Czernobyla.
- Nie możemy tam nic uprawiać, ani ziemniaków, ani kukurydzy...
- Możemy zasiać tytoń, a na paczkach papierosów umieścimy napis:
"Ministerstwo Zdrowia ostrzega po raz ostatni".

Dwóch facetów, Paul i Kurt spotkało się w knajpie. Zaczęli rozmawiać przy
piwku i wyszło, że obaj są myśliwymi.
- Więc na co polujesz? - spytał Paul.
- Na jednorożce - padła odpowiedź.
Paul zdziwiony pyta dalej:
- A jak się poluje na jednorożce?
- Znajdujesz dziewicę i wynajmujesz, aby Ci pomogła. Ona siada na polanie w
lesie i jeśli masz szczęście to przyjdzie jednorożec, położy jej głowę na
kolanach i zaśnie, a wtedy jest Twój.
- To musi być cudowne stworzenie, ale musi ich być już niewiele. Dużo o nich
słyszałem legend, ale nigdy nie widziałem żadnego na własne oczy.
- Taaaa... a jednorożców jest jeszcze mniej.

Przychodzi królik do apteki.
- 200 prezerwatyw proszę!
Pani magister wydaje towar i mówi:
- E... przepraszam, ale mamy tylko 199 sztuk...
Królik się zmarszczył. Spojrzał na Panią magister z wyrzutem i mówi:
- No dobra ... biorę ... ale oświadczam, że z lekka mi Pani spie...ła
wieczór!

W autobusie kichnęła staruszka.
- Na zdrowie! - mówi obok stojący żołnierz.
- Dziękuję, młody człowieku. Jaki pan uprzejmy!
- Bo muszę! Za brak kultury kapral nas codziennie opierdala.

Dzwoni telefon.
- Halo?
- Oj, przepraszam. Pomyłka
- Na pewno?
- A czy ja pana kiedykolwiek okłamałem?!

- Dlaczego pewien japoński komputer jest szklany?
- Bo toshiba...

Wchodzi dres do obuwniczego:
- Adidki najnowsze Pan mi obstaluje! Tylko kur... miguniem!
Sprzedawca podaje mu jednego:
- Pan przymierzy!
Dres przymierza:
- Kuuu... ee kuuu do ch... ZA CIASNY gościu!!!
- Język Pan wyjmie!! Tak będzie lepiej...
- Yyy coo yy dochuaałaaa sieee wyguuuapaszzz... chułuuu wpeeełoddool
chceeeesz??

Episkopat Polski zawiadamia:
"Spożywanie w piątki i dni postne wyrobów wędliniarskich z Zakładów
Przetwórstwa w Kozich Krowach nie jest poczytane za grzech.
W wyrobach tych nie doszukano się nawet śladowych ilości mięsa."

- Cześć! Moja żona jest w 18-tym tygodniu.
- A moja w 12-tym! Kogo chcesz bardziej - chłopca czy dziewczynkę?
- Chłopca.
- Dlaczego?
- Zawsze chciałem mieć samolot sterowany radiem....

Do wodza Indian przychodzi wojownik:
- Wodzu, mam dwie wiadomości: złą i dobrą.
- OK, zaczynaj od złej.
- Obok nas rozbił się tabor cygański.
- To straszne, trzeba na nich bardzo uważać... No, a ta dobra wiadomość?
- Smakują jak bizony!

Trzy kobiety: zaręczona, mężatka oraz panna rozmawiają o swoich
mężczyznach. Po parogodzinnej debacie dochodzą do wniosku, że warto
wnieść coś nowego do ich życia seksualnego, postanawiają dodać sobie
trochę seksapilu i założyć pończochy, skórzane biustonosze,
superwysokie szpilki oraz maski również ze skóry. Po kilku dniach
spotykają się ponownie, aby podzielić się wrażeniami.
- Zaręczona opowiada: Mój narzeczony wrócił jak zwykle wieczorem z
pracy. Kiedy zobaczył mnie w czarnym skórzanym biustonoszu,
pończochach, seksownych butach i masce powiedział, że jestem
miłością jego życia! Potem kochaliśmy się przez kilka godzin.
- Panna relacjonuje: U mnie było podobnie, kiedy mój chłopak zobaczył
mnie w tym superstroju, bez słowa rzucił się na mnie i zaczął ostrą
jazdę.
- Mężatka na to: Ja wysłałam dzieciaki do mojej matki na noc, żebyśmy
mogli poszaleć. Kiedy mąż wszedł do domu, miałam już na sobie
seksowną, skórzaną bieliznę, czarne szpilki, pończoszki i skórzaną
maskę na twarzy. Kiedy mnie zobaczył powiedział "co na obiad,
Batmanie?"

I na koniec jeszcze z grubej rury, czyli mój ulubiony cykl o Rżewskim:

Rżewski i Wasiljew jechali konno na obchód garnizonu. Wasiljew był
wczorajszy, więc wyciągnął z torby butelkę staropolskiej wódki.
- Poruczniku Rżewski! Jebniemy “siwuchę”?
- Niee… ja już gniadą dzisiaj jebał…

poniedziałek, 28 lipca 2008

Masa Krytyczna

W piątek po południu pierwszy raz pojechałem w masie krytycznej i muszę przyznać, że było bardzo sympatycznie. Dla tych, którzy nie słyszeli o tej inicjatywie, a wiem, że są tacy, masa krytyczna to społeczna (modne słowo) inicjatywa (jeszcze modniejsze), której celem jest zwrócenie uwagi ludzi i władz na brak ścieżek rowerowych. Cel ten uczestnicy chcą osiągnąć zbierając jak najwięcej rowerzystów, rolkarzy, fanów hulajnogi, etc. i przejeżdżając głównymi ulicami miasta. Inicjatywa jest cykliczna, czyli jeśli chcecie się przyłączyć to w każdy ostatni piątek miesiąca z placu zamkowego... Więcej informacji znajdziecie na stronach Masy Krytycznej Tak na marginesie dodam, że osobiście prawie całą trasę na miejsce spotkania w centrum warszawy z Ursynowa pokonałem po ścieżkach rowerowych, więc nie jest źle, ale wiem, że w innych dzielnicach nie jest tak różowo, więc można się przyłączyć. No a poza tym kojejna okazja do siania chaosu i zamętu, czyli tego co antygon lubi najbardziej :D

Wracając do wypadu, pewnie bym się nie wybrał, gdyby nie to, że kilku blogerów również się wybierało. Była lavinka (między innymi blog warszavka) z bratem Bartkiem (blog finito music), Tomi (blog Wujka To Miego pocztówki zza miedzy) z bratem oraz Radek (blog na rowerze). fajnie poznać ludzi, których blogi się czyta i z którymi się pisze...

Tomi popełnił już małą relację na swoim blogu - Wujka To Miego pocztówki zza miedzy

Poniżej kilka moich zdjęć:


Organizatorzy przed startem:
Zbieraliśmy się powoli...
Pomiędzy nami było trochę gapiów...
Najrówżniejsze rowery...
Łącznie z rowerami poziomymi...
No i w końcu wspomniani wcześniej blogerzy :D

Na kolejną masę krytyczną się też wybieram, nawet jeśli lavinka znowu sprowadzi burzę... Tylko sobie kask rowerowy kupię...

czwartek, 10 lipca 2008

Ankiety w Google Docs [HTD]

Ponieważ ciągle spotykam się z ankietami robionymi w MS Word i przesyłanymi mailem postanowiłem popełnić krótki wpis, dzięki któremu nawet największy laik zrobi sobie zgrabną ankietę za pomocą prostego i darmowego narzędzia jakim jest Google Docs.

Jedyną rzeczą, której potrzebujemy jest konto Google, ale to nie jest problemem. Zakładając ankietę w GD z jednej strony bardzo uprościmy proces wypełniania ankiety, a z drugiej wyniki otrzymamy w zgrabnej formie arkusza kalkulacyjnego. I taki arkusz możemy sobie dalej obrabiać w GD albo wyeksportować do MS Excel i użyć na przykład jako część pracy magisterskiej.

Do rzeczy. Po pierwsze jeśli już mamy otwarte okienko w Google Docs wybieramy sobie opcję Nowy --> Arkusz (rys. 1) i przechodzimy do nowego Okna, gdzie klikamy w Formularz (rys. 2.1) i "Utwórz Formularz" (rys. 2.2).



Po tym jak to zrobimy Otworzy się nam nowe okno (rys. 3).

W tym oknie tworzymy naszą ankietę. Zaczynamy od wpisania tytułu ankiety (rys. 3.1), potem uzupełniamy dodatkowymi informacjami, możemy napisać dlaczego robimy ankietę i do czego będziemy wykorzystywać informacje dzięki niej zdobyte (rys. 3.2). Następnie przechodzimy do Tworzenia pytań. Wpisujemy pytanie (rys. 3.3) dodajemy dodatkowy opis jeśli jest konieczny do zrozumienia pytania przez ankietowanego (rys. 3.4). Na koniec wybieramy jak mają wyglądać odpowiedzi (rys. 3.5), mamy do wyboru:
  • Tekst - krótka wypowiedź ankietowanego
  • Tekst akapitu - dłuższa odpowiedź
  • Wielokrotny wybór - pozwala ankietowanemu zaznaczyć odpowiedź na przygotowanej liście
  • Pola wyboru - pozwala ankietowanemu zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź na przygotowanej liście
  • Wybierz z listy - pozwala ankietowanemu wybrać odpowiedź z przygotowanej listy
  • Skala (1-n) - pozwala ankietowanemu ocenić pytanie w skali wybranej przez nas, dodatkowo możemy nadać etykiety opisujące poszczególne ankiety


W przykładzie postanowiłem pokazać jak wyglądają poszczególne rodzaje odpowiedzi. W pierwszym pytaniu o płeć użyłem "Wybierz z listy". W drugim pytaniu o przedział wiekowy wykorzystałem funkcję "Wielokrotny wybór". W pytaniu o powody czytania blogów wykorzystałem opcję "Pola wyboru" i zaznaczyłem również opcję "Inne", dzięki której ankietowany może wpisać własny powód. Do kolejnych pytań użyłem opcji "Skala (1-n)" dla n=10. Dwa ostatnie pytania to "Tekst" i "Tekst akapitu"



Po przygotowaniu pytań klikamy "Zapisz" i mamy gotowy formularz oraz arkusz w którym będą gromadzone odpowiedzi (rys 4). Ankietę możemy udostępnić na 2 sposoby - albo wysyłając link do ankiety (http://spreadsheets.google.com/viewform?key=pS9ZspkAV6CBJu-VdyKDFBg&email=true) albo osadzając ją na stronie:



Teraz wystarczy rozesłać ankietę a wyniki same się wstawią do arkusza, który potem możemy sobie obrobić i zaprezentować wyniki w dowolny sposób. Jeśli chcecie, żebym pokazał jak można obrabiać wyniki wypełnijcie ankietę ;-)