czwartek, 15 lipca 2010

Wolność a ustawa o związkach partnerskich.

Kiedy zakładałem tego bloga nie bardzo wiedziałem o czym będę chciał tu pisać. Z czasem okazało się, że mogę o wszystkim, więc tak robię. Dominują śmiesznostki, ale czasami wrzucę coś poważnego i właśnie coś takiego chciałbym dziś napisać.

Słuchałem dziś w radiowej Trójce audycji pana Kuby Strzyczkowskiego "Za a nawet przeciw" głównym tematem był projekt ustawy o związkach partnerskich. I dzwonili ludzie i głównym problemem było to, że partnerzy muszą płacić podatek od spadku, a w małżeństwach tego nie ma. Drugim poruszanym argumentem było to, że w wypadku choroby osoby z poza rodziny mają bardzo utrudniony dostęp do chorego w szpitalu.

Zgoda, to są problemy, ale moim zdaniem rozwiązywanie tych problemów za pomocą kolejnej ustawy nadającej prawa jest niczym robienie kolejnej dziury w murze, który nie jest nikomu potrzebny. Dlaczego państwo zabrania znajomym odwiedzać chorych? Dlaczego państwo okrada ludzi z ich własności? Dlaczego nie zlikwidować podatku spadkowego? Dlaczego nie dopuścić do chorego osób, które on wskaże? Czy coś się zawali z tego powodu?

Moim zdaniem do sprawnego funkcjonowania państwa wystarczyłby podatek VAT i żaden inny.

1 comments:

Anonimowy pisze...

A propos podatków.

Z jednej strony - zgoda: podatek VAT jako idealnie sprawiedliwy, bo wszyscy płacą równo, w zależności od skali konsumpcji. Jest tylko jedno "ale". VAT jest niezwykle skomplikowanym podatkiem do ściągania. Skarbówka musi dla VATu kontrolować każdą prawie aktywność obywateli. Obywatele są również "karani" za to, że konsumują, czy wykonują jakąś usługę. VAT po prostu hamuje rozwój, choć w znacznie mniejszym stopniu niż obecna kombinacja podatków (z dochodowym na czele).

Wg. mnie najlepszym rodzajem podatku jest jednak proporcjonalny podatek od posiadania, od własności. Nie ograniczajmy tych, którzy chcą się rozwijać, niech raczej ci co już mają więcej zasobów w większej mierze finansują państwo. Taki podatek usprawnia również znakomicie alokacje zasobów - dla tych, którzy potrafią je należycie wykorzystać, którym są one naprawdę potrzebne (nie byłaby możliwa np. sytuacja, w której ludzie kupowaliby masowo po kilka mieszkań licząc na wzrost ich wartości i windując tym samym cenę do abstrakcyjnych wartości, co obserwujemy ostatnio w Polsce). Jest to w istocie podatek antyspekulacyjny.

Sposoby pobierania takiego podatku również nie są proste, ale za to znacznie trudniej budować w takim systemie szarą strefę (jak przy VAT), bo przecież wszystko jest komuś przypisane poprzez akty własności.

Pozdrawiam.