czwartek, 28 sierpnia 2008

[HUMOR] Dowcipy na dziś...

W chwili wolnej na poprawę humoru:

Kynolog odwiedził znajomych, którym niedawno urodziły się trojaczki. Długo
przyglądał się maleństwom, po czym wskazując palcem:
- Ja bym zostawił tego.

Hrabia u lekarza.
- Panie doktorze, coś mi się z członkiem stało.
- Proszę okazać, panie hrabio.
- Chwileczkę... Janie, szkatuła!

- Ojcze! Jak się krety orientują pod ziemią? Skąd wiedzą, gdzie mają kopać?
- No synku, mają bardzo dobry słuch! I słyszą, gdzie rośnie marchewka.
- A po co im marchewka, tato?
- Na wzrok dobrze robi...

Poranek na okręcie podwodnym. Wszyscy na niemożebnym kacu. Kapitan pyta:
- Nawigator, gdzie my, do licha, jesteśmy?
- Uuuu... eeee... [rzyg w kącie].
- Oficer wachtowy! Peryskop w górę i sprawdzić, co jest na horyzoncie!
- [po dłuższej chwili] Statek pod banderą liberyjską na lewej burcie, odległość
8 mil.
- Pierwszy aparat torpedowy... pal! Radzik! Jak ta łajba będzie nadawała
komunikat SOS, spiszcie koordynaty! I żeby mi to było ostatni raz!

Nowy dyrektor cmentarza zrobił zebranie pracowników.
- Moi Drodzy. Musimy zacząć myśleć o redukcji kosztów. Nasz Cmentarz jest co
prawda drogi jak cholera, ale nic ostatnio na nim nie zarabiamy. Jakieś
sugestie??
- Szefie! Możemy zacząć chować trumny w pionie... będzie więcej miejsca!
- Trafna uwaga zapisuję!
- Możemy chować ich bez trumien! Obklejmy ciała cementem... stawiamy w pionie
na ziemi, bez kopania... no i od razu gotowe nagrobki będą!
- Świetny pomysł! Zapisuję! Coś jeszcze??
- I jak się będą te nagrobki za ręce trzymać i je postawimy w odpowiednim
miejscu, to mamy w końcu gotowe ogrodzenie cmentarza!!!

Sierżant dopieka szeregowcowi:
- Szeregowy Kartofel, pobiegnijcie tam do krzaków i sprawdźcie, czy mnie tam
nie ma!
Po chwili szeregowy Kartofel przybiega zdyszany:
- Panie sierżancie, melduję posłusznie, że pan tam jest, nawet przykryty dla
kamuflażu papierem...

Sahara. 50 stopni C. przez piaskowe wydmy pełzną dwie ledwo żywe jaszczurki.
Mimo upału jedna z nich ciągnie za pasek wielką strzelbę, a druga plecak.
Dochodzą do oazy, w środku której stoi stara, kamienna studnia z przybitą
drewnianą tabliczką z napisem "czarodziejskie źródełko". Jaszczurki wpatrują
się przez chwilę w arabski tekst:
- Napluję do środka - mówi ta ze strzelbą.
- Ku*wa, Józek - złości się druga - nie wystarczy ci, że rano nasrałeś do lampy
Alladyna?

Facet w roboczym ubraniu, ubrudzony cementem, w autosalonie:
- A ile kosztuje Bentley GT coupe?
- 250 000 euro.
- Cholera... A na kredyt? Na rok?
- 25 000 euro miesięcznie.
- Dużo, kurde... A na dwa lata?
- 12 500 euro miesięcznie.
- Blaszka, też niemało...
- To może miałby pan ochotę na tańszy samochód?
- Ochotę bym miał, ale płyta nam się przewróciła na taki...

Dwóch wybitnych pracowników stołecznego banku pojechało na delegację na głęboką
prowincję i oczywiście zajrzało do miejscowego baru.
Piją spokojnie piwko, kiedy do baru wchodzi miejscowy pijaczek - zarośnięty,
brudny, z mętnym wzrokiem wyrażającym bezmiar cierpienia, trzymający w
trzęsących się rękach Play Station.
- Czy ktoś by chciał kupić tę konsolę? - odzywa się z nadzieją w głosie.
Jeden bankier nachyla się do drugiego i mówi szeptem:
- Ty, patrz! Ta konsola niczego sobie! Kupiłbym dla mojego Piotrusia. Ale
musimy go podejść, żeby nam ją za bezcen sprzedał!
- A ile chcesz za te konsolę? - pyta się drugi przyjezdny.
- 500 złotych - odpowiada miejscowy.
- Chodź Pan do nas - zaprasza go z uśmiechem. - Wypijemy po setce...
Facio z radością przyjmuje zaproszenie, siada przy stoliku i z wielką rozkoszą
wypija podstawioną mu setkę czystej. Przyjezdni poklepują go po plecach i
mówią:
- Słuchaj, przyjacielu! Ale 500 złotych to za dużo. Musisz coś opuścić!
- No, dobra... Niech będzie moja strata - 450!!!
- Też drogo, przyjacielu! Może jeszcze po setce?
- Jak najbardziej...
Wypijają znowu. Potem miejscowy właściciel konsoli obniża cenę do 400 złotych,
potem do 300 złotych, w końcu obniża cenę do 100 złotych.
Ale przyjezdnym jeszcze i to było za dużo.
- Może jeszcze po setce?
Facio wypija i mówi:
- Dzięki Wam bardzo, dobrzy ludzie. Nawet nie wiecie, jak mnie łeb napier*alał
po wczorajszej imprezie. Teraz już lepiej! Gdyby nie Wy, to bym musiał tę
konsolę dziecka sprzedać...

Ciemna noc. W parkowej alejce do przechodnia podchodzi facet i wyciągając nóż,
pyta:
- Masz kasę?
Tamten wyciąga spod płaszcza siekierę:
- Bo co?
- Nic, nic. Rozmienić chciałem.

Wiejski proboszcz daje się ogolić lokalnemu golibrodzie. Ten przez swoją
niezdarność i trzęsące się ręce zacina księdza kilkakrotnie. W końcu Sługa Boży
nie wytrzymuje:
- Mój synu, i tak to właśnie wygląda, gdy się non stop chleje...! Fryzjer
przytakuje: - Zgadza się, proszę księdza, skóra się robi przez to taka
porowata...