wtorek, 5 września 2006

Kolejny dzień...

Ehhh,

chyba musze zmienić opis mojego bloga, na z pamiętnika pasymisty... Jestem załamany, wczoraj się schałem jak świnia, piwem, ale to nie jest najgorsze, najgorsze jest to, że się jak świnia zachowałem...
Jednak z drugiej strony to ciekawe, jak niewiele potrzeba czlowiekowi, żeby z kulturalnego dżentelmena zamienił się w potwora... Straciłem wiare w ludzi, ale to nic, najgorsze jest to, że straciłem wiare w siebie... Albo nie, wiare to za dużo powiedziane, straciłem nadzieje, a to było wszystko co miałem...
Teraz mam kaca, źle się czuje, i w dodatku chyba znowu coś mnie bierze...
Chory pesymista pozbawiony nadzieii... I jak ja mam Cieszyć się z życia, jeśli wszyscy mnie porzucili, nawet ja sam się porzuciłem....

Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś cżłowiek".

Ruszam na poszukiwanie siebie.... i straconych lat....

0 comments: