czwartek, 31 sierpnia 2006

Pudzian, czyli koks po polsku XIII

Trzeci post jednego dnia :)

ostro, ale pojawił sie nowy Pudzian:

PUDZIAN czyli koks po polsku XIII - ludzie są chorobą tego świata!

We're sorry, but we're unable to complete your request.

Tia,

chciałem wejść na bloggera, poedytować sobie, pozmieniać troche rzeczy a tu przywitał mnie taki komunikat w chwili gdy chciałem obejrzeć swojego bloga...
Wygląda, ze teraz będe pisał typowo do szuflady. :-) Ale nic to!!! Przecież w sumie takie były założenia od początku...
żeby jakoś znależć rozwiązanie postanowiłem sobie połazić po różnych grupach i poszukać pomocy. (tak zaraz wyśle efekty moich poszukiwań, mimo, że jeśli kiedyś będą dostępne to okażą się zupełnie niepotrzebne :P)
Google Help: We're sorry, but we're unable to complete your request - dyskusja o błędzie, chyba najbardziej merytoryczna. jeszcze są: What is going on out there? oraz EVERY blogspot URL IS DOWN, WHAT IS GOING ON?????
miłej lektury :P

Poranne przemyślenia pod koniec wakacji...

Dziś jest 31 sierpnia, czyli kalendarzowo ostatni dzień wakacji... Ja
już dawno zapomniałem jak to jest gdy się ma wakacje i koniec sierpnia
mija pod znakiem zakupów do szkoły, nowych podręczników i tego
oczekiwania na spotkanie kumpli z klasy...
Brakuje mi tego troche, pogoda się zepsuła i w powietrzu wisi coś
takiego co mi zawsze mówiło, że to koniec lata... Nie narzekam na
pogodę, szczególnie, że lubie jak jest pochmurnie i pada...
Powinienem się zabrać do roboty, ale też mi sie nie chce, jakoś nie
widze celu i sensu w tym co robie, chyba poważnie powinienem
zastanowić się nad zmianą miejsca pracy, może nie firmy, ale
przynajmniej zespołu...
Ha, właśnie sobie przypomniałem, że miałem zrobić ciąg dalszy
przewodnika po fajnych miejscach w Warszawie, ale jakoś nie mam na to
czasu, a bardziej ochoty... Z drugiej strony to jak zaczne umieszczać
w necie adresy i opisy tych miejsc, to istnieje ryzyko, że ktoś to
przeczyta i się tam pojawi :D i strace monopol... Ale jeszcze musze to
przemyśleć...

środa, 30 sierpnia 2006

Blogowanie przez maila...

Powoli walcze z lenistwem, to nie jest ostatni post dzisiaj, chce
tylko sprawdzić czy działa wysyłanie postów przez e-mail :D

więc testuje, testuje...

a żeby ne było tak zupełnie jałowo, to napisze, że rano w Antyradiu
puszczali nowy singiel wydany przez polskiego Dominatora - Mariusza
"Pytona" Pudzianowskiego... Mało się w autobusie nie popłakałem ze
śmiechu... Michał Figurski zaczął czytać najpierw Kochanowskiego, a
potem Herberta do grającej w tle "muzyki"... Zdecydowanie to będzie
Hit wszystkich dyskotek w remizach... hehehe...

dobra starczy tego na teraz....

wtorek, 29 sierpnia 2006

Pudzian, choroba i YouTube

Ale mnie rozłozyło, juz wiem skąd się brał mój brak motywacji, ale teraz nowy tydzień nowe wyzwania... Przeglądając stare posty natknąłem się na ciekawostke, a mianowicie z YouTube wywalili filmiki _Knife_ o Pudzianie - Pudzian, czyli koks po polsku, ale spokojnie znalazłem je na stronach google video :D Zaraz poprawie linki i będzie okej.
Tak leżąc sobie w łóżku naszło mnie kilka ciekawych przemyslen - a mianowicie dlaczego nie ma jeszcze jakiegos transportu jabber <--> jabber i dlaczego ktos nie zrobi komunikatora, albo wtyczki , w ktorym bedzie mozna korzystac jednoczesnie z kilku protokolow VoIP (skype+gtalk+tlen w jednym).
No nic to musze pomyslec to moze cos wymysle.
Sorki za brak polskich liter, ale Ci debile tak ustawili skroty, ze prawy alt+z cofa ostatnie wpisywanie, a prawy alt + s publikuje post. Z 10 razy opublikowalem ten post zanim go skonczylem...
Teraz poprawie posty z pudzianem:
Pudzian - czesci I-IX
Pudzian - czesci X i XI


I na deser najnowszy...

Pudzian 12

PUDZIAN, czyli koks po polsku XII - ogólna teoria ku***twa!

piątek, 25 sierpnia 2006

Przerwa na L4

No i sie pochorowałem... Jakby wszystkiego było mało to jeszcze podupadłem na zdrowiu i wylądowałem w łóżku... żadnych nowych postów, gorączka, kaszel, katar, jednym słowem horror...
Mam tego serdecznie dosyć... cały czas mi sie chce pić... a skończyła mi się woda mineralna, dobrze, że wieczorem wpadnie kumpel i zrobi mi małe zakupy. W zasadzie nie powinienem wychodzić z łóżka, ale nie mogłem się powstrzymać, a pozatym ile można w łóżku leżeć.
Szkoda, że cały weekend spędze na kurowaniu się, ale może już w poniedziałek przejdzie... :D
Życzcie mi zdrowia... :)

środa, 23 sierpnia 2006

Lenistwo

Wczoraj nic mi sie nie chciało robić...
tradycyjnie już troszkę pobuszowałem po internecie, ale nie chciało mi się nic wrzucać... Ehh, musze popracować nad automotywacją, bo mi totalnie siadła.
Postanowiłem, że będe tu pisał, ale chyba nie potrafie i w końcu stanie na tym, że będe tu umieszczał różne wygrzebane w sieci śmieci. W ten weekend powłócze się troche po wawie i uzupełnie Fajne Miejsca w Warszawie...
Jutro cały dzień będe off line, a dziś postanowiłem posptrzątać :D
I biorę się ostro do nauki. Koniec z opierdzielaniem się. Jeszcze tylko założe sobie adres na gmailu i szafa gra...

poniedziałek, 21 sierpnia 2006

Pudzian, czyli koks po polsku. X i XI

Ciąg dalszy cyklu by _knife_

Z odcinak na odcinek robi się coraz bardziej kontrowersyjny...

Pudzian, czyli koks po Polsku X - Sado Maso



Pudzian, czyli koks po Polsku XI - o czym nie mówią w TV

Lachonarium

Znowu podczas radosnego surfowania po necie w moje niecne ręce wpadł kawałek Kabaretu Moralnego Niepokoju.

Lachonarium:



Dla mnie bomba, mało się nie popłakałem ze śmiechu :D

niedziela, 20 sierpnia 2006

Kampanie Antyalkoholowe na Świecie

Ostatnio w mediach dużo szumu na temat kierowców jeżdżących na podwójnym gazie, kiedyś rzuciło mi się w oczy pare fajnych kampani prowadzonych na ten temat na zachodzie.
Poniżej wyniki moich poszukiwań.

Kampania z nadrukami przed szkołami:


Kampania prosto z Australii:
w knajpach na drzwiach od Toalet...

I ostatnia (na razie) kampania:

czwartek, 17 sierpnia 2006

Fajne Miejsca w Warszawie. Część 1

Właśnie umówiłem się z koleżanką na jakieś wyjście wieczorem i postanowiłem się do niego przygotować nieco lepiej niż zwykle...
Krok pierwszy - odświerzyć sobie miejsca w warszawie które znam i które nadają się na spotkanie z dziewczyną (ale nie swoją ;D). Przy okazji postanowiłem zacząć robić liste miejsc gdzie można wyjść z zaznaczeniem 2 głównych elementów - koszty wyprawy + atmiosfera miejsca. Myślałem jeszcze o dojezdzie ale to kwestia drugorzędna, by nie powiedzieć nieistotna. Co innego odjazd... ;D Z wiadomych względów odpadaja wszelkie jadłodajnie w stylu Chińczyk za rogiem lub Turek w bramie... Z nimi rozprawie się innym razem - Kebaby lubie, ale nie wszyscy muszą podzielać moje słabostki :)
Ale po kolei, czyli zupełnie losowo:

1. Restauracja "Tradycja Polska" - na wystawne obiady. Droga, ale cena jest w pełni rekompensowana przez fenomenalną jakość potraw. Odradzam zakup Wina (świetne, ale ekstremalnie drogie). W środku bardzo przyjemnie, jasne wnętrza, baaardzo miła obsługa, generalnie godna polecenia. (Niedaleko do łazienek na przyjemny spacer po posiłku)

2. Komisariat(niedaleko NBP, przy Świętokrzyskiej) - Swego czasu popularne miejsce (i do tego trendy/jazzy/etc.) ostatnio tam nie byłem, ale wystrój wporzo, jedzenie sensowne, piwka można się napić, posiedzieć na wygodnych kanapach, niestety cenowo razej powyżej standardu.

3. Merlin (na Polach Mokotowskich, przy "Jeziorku", od strony Rostafińskich) - miejsce idealne na Zimne piwo ze znajomymi. Zarówno w lecie - mają przyjemny ogródek, jak i zimą - obie opcje sprawdzone :D piwo przyzwoite za "studencką" cene. Klasyfikacja - Pub, ale mają czasami ciekawe wydarzenia w stylu wieczorek Karaoke etc.

4. Kampania Piwna, czyli "Podwale 25" - ceny raczej powyżej średniej, ale miejsce świetne na masowe spędy znajomych - spokojnie można zarezerwować stół na 12 osób. Maja dobre piwo, również w litrowych kuflach. Porcje jedzenia też są słusznej wielkości, więc czasem warto się wybrać...

5. Szwejk - "U Szwejka" (niedaleko Placu Konstytucji, przy Waryńskiego) - miejsce bardzo podobne do Kampani Piwnej, zarówno pod względem klimatu, cen, jak i posiłków tam serwowanych.

6. Zielona Gęś - zwykły Pub na rogu Batorego i Al. Niepodległości - obsługa średnia, ceny średnie-wyższe - nic specjalnego...

7. Starlight Cafe (w budynku Multikina na Imielinie) - miejsce przyjemne, dobre zarówno na spotkanie z kumplem przy piwie, jak i kawe z koleżanka. nigdy nie było mi dane nic tam zjeść, ale za to maja mase kolorowych drinków... Dziewczyny to lubią, ja wole pozostać przy czystej z piwem i moich ukochanych winach (ale o tym innym razem)

Dobra, na razie tyle... Wkrótce kolejna część.

środa, 16 sierpnia 2006

Pozytywny gość






Trafiłem na to radośnie plądrując strony z kreatywnymi marketingowymi wybrykami.
Bohater filmiku (ten który tańczy :P) Jest z Connecticut, przez moment zarabiał na życie pisząc/programując gry, ale po dwóch latach stwierdził, że czegoś mu w życiu brakuje i pojechał na wycieczke dookoła świata - dopóki strarczy oszczędności. Podczas podróży stworzył stronę dla znajomych i rodziny, gdzie publikował zdjęcia i filmiki. Pod koniec podróży stworzył kompilacje która swego czasu chodziła po internecie. Pewna firma zgłosiła się do niego, czy nie chciałby pozować w reklamie w tych samych sceneriach :) Oczywiście na koszt Firmy :D

Efekt powyżej.

P.S. Coś mi mówi, że to nie ostatni post dzisiaj...

Początek Tygodnia - Środa :D


Jakoś nie mogę sie pozbierać po minionym weekendzie - niby nic się nie wydarzyło, a jednak.
Wczoraj cały dzień luzowałem - piłem sobie piwko i byczyłem się na łóżku surfując po necie i oglądając zaległe filmy...
Pisałem w poprzednim poście, że miłościwie nam panujący Jarek K. coś zadymił. Oczywiście pisałem to zanim cokolwiek przeczytałem i oczywiście się myliłem bo chłop chciał dobrze - Eryka SS Steinbach znowu coś dymi na temat prus i niemieckiego dziedzictwa na tych ziemiach. Już tym żygam, czy ta kobieta nie ma nic innego do roboty???
Niech ona w końcu zrozumie, że naród niemiecki w pełni odpowiada za poczynania demokratycznie wybranego przywódcy (kanclerza a potem furera) i musi pogodzić się ze skutkami Swoich decyzji. Chcieli III rzeszy i ją mieli to niech teraz nie płaczą. Należy umieć ponosić konsekwencje swoich decyzji, nawet tych błędnych. Dla przypomnienia załączam moją ulubioną okładkę Wprost.
A tak swoją drogą to przypomniało mi się jak kiedyś byłem w niemieckim obozie koncentracyjnym na terenie niemiec. Wszystko wyremontowane, odnowione, ładnie przystrzyzona trawka, kolorowe kwiatki w donichach, wygląda jak nowe sanatorium czekające na pensjonariuszy, a nie miejsce kaźni i zagłady... Dobrze, że Nie odnowili w ten sposób niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz, przynajmniej pozostało miejsce, gdzie ludzie mogą poczuć jakim horrorem były rządy Austriaka w Niemczech.
Na koniec pozwole sobie o mały apel (jeśli ktokolwiek to przeczyta), żeby zawsze używać określenia:
- "niemiecki obóz koncenracyjny" Auschwitz-Birkenau
albo
- "niemiecki obóz koncenracyjny" Oświęcim-Brzezinka

wtorek, 15 sierpnia 2006

Koniec Weekendu

Właśnie wróciłem po długim weekendzie do domu... Jestem załamany syf, kiła i mogiła. Musze się zabrać za sprzątanie, ale tak bardzo mi sie nie chce... chyba na początek wezmę prysznic. to będzie jakiś pomysł :D
Jedynym plusem tego weekndu było to, że w 100% odpocząłem od polityki. Zupełnie nie wiem co się dzieje na świecie. Wszedłem na chwilę na interie i zobaczyłem, że kartofle znowu brały udział w jakimś międzynarodowym skandalu. No ile można... Muszę doczytać o co chodziło, bo może okazać się, że to po prostu niemieckie media troche przesadziły. Z drugiej strony to jest ciekawe, że można pisać na jakiś temat nie mając pojęcia o detalach danego wydarzenia...

A tak z nowinek to ostatnio natknąłem się na świetny gadżet, tylko niestety cholernie drogi. :( Są to wskaźniki laserowe. Mało powiedzieć, że dość mocne... Jeden z nich ma zasięg 120 mil!!! Można nimi ciąć taśmę izolacyjną i rozbijać balony :) jednym słowem świetny bajer. Niestety jak już powiedziałem ma jedną wadę - cena - sensowny laser można kupić za ponad 1000 USD... niestety, jeszcze nie na moją kieszeń :D

piątek, 11 sierpnia 2006

Po impresce....

Mam chyba coś pomiędzy kacem a niedospaniem. Wczoraj zaliczyłem całkiem niezłą impreskę. Po raz kolejny namacalnie sie przekonałem że nie należy pić w tygodniu. Impreza w porządku, ale teraz w robocie jestetm totalnie rozbity i nie mogę normalnie myśleć. po prostu paranoja...
Dzisiaj mi sie posypał komp i musiałem reinstalować sobie wszystkie programy od nowa. Oczywiście największym problemem był firefox i jego wtyczki. Nie miałem ochoty łazic po stronach Mozilli w poszukiwaniu pluginów, a ostatnio w sieci wyszperałem sobie taką fajną stronkę gdzie kolo wrzuca różne przydatne info. Tak sie składa, że akurat dziś updatował do końca sekcje o Firefox :D (to sie nazywa szczęście w nieszczęściu) i od niego sobie poinstalowałem większość rozszerzeń, których używam. Kilku brakowało, ale to je sobie sam znalazłem... Dobrze, że jeszce są ludzie którym się chce... Bo ja dziś do nich nie należe...
Na weekend znowu jade poza miasto, nie wiem jak ja to przeżyje... Chyba siądzie mi wątroba :(

czwartek, 10 sierpnia 2006

Antygon - Geneza

Siedze sobie przed Biurkiem, zastanawiam się skąd wziął się moj nick i postanowiłem zrobić małe badanko - kto jeszcze nosił to rzadkie imie.
Poniżej efekty:

Dynastia Antygonidów
Antygon Jednooki (Antygonos Monophthalmos lub Kyklops) (ur. ok. 382 p.n.e., zm. 301 p.n.e.) - jeden z wodzów Aleksandra Wielkiego.
Antygon Gonatas (ur. w 319 - zm. w 239 r. p.n.e.; panował w l. 276-239 p.n.e.) wnuczek pierwszego - król Macedoński
Antygon Doson (ur. 263, zm. 221 p.n.e.; panował w latach 229-221 p.n.e.) 5 król macedoński z tej dynastii.

Antygon II Matatiasz (zm. 37 p.n.e.) - król Judei od 40 p.n.e.

środa, 9 sierpnia 2006

Pudzian, czyli koks po polsku.

Jakiś czas temu w sieci natknąłem się na stronę z "pudzianami" potem nie mogłem tego ustrojstwa znaleźć, wiec poszukałem na YouTube. Poniżej efekt mojego zbieractwa.



edit: zmiana YouTube na Google :P okazalo sie, ze chlopaki z Mountain View są bardziej tolerancyjni...

Pudzian 1:
PUDZIAN, czyli koks po polsku... + ARNOLD Schwarzenegger!





Pudzian 1,5:
new Pudzian czyli koks po polsku...+ARNOLD Schwarzenegger!





Pudzian 2:
PUDZIAN, czyli koks po polsku II + ARNOLD Schwarzenegger!





Pudzian 3:
PUDZIAN, czyli koks po polsku III + ARNOLD Schwarzenegger!






Pudzian 4:
PUDZIAN czyli koks po polsku IV + ARNOLD Schwarzenegger!





Pudzian 5:
Pudzian, czyli koks po polsku V + ARNOLD SCHWARZENEGGER.





Pudzian 6:
PUDZIAN czyli koks po polsku VI + ARNOLD Schwarzenegger!






Pudzian 7:
PUDZIAN czyli koks po polsku VII + ARNOLD Schwarzenegger!





Pudzian 8:
PUDZIAN, czyli koks po polsku VIII -ostra jazda.





Pudzian 9:
PUDZIAN, czyli koks po polsku IX KNIFE -śmierć politykom.






To dziś na Tyle udało mi się wyłowić. Jutro będą następne :

Już Środa

Połowa tygodnia za nami :)
Wczoraj z nudów stworzyłem sobie stronę internetową ... Z wiadomych względów nie podam jej adresu... Za dobrze mi się pisze jako anonimowej istocie.
Dziś rano słuchałem TokFm (posluchaj w Winampie) i dochodze sobie do wniosku, że jednak sezon ogórkowy w pełni. Praktycznie nic się nie dzieje w polityce. Leper się jakoś uspokoił, ostatnio robił jakis objazd wsi, ale na tym się skończyło. Coś mi się widzi, że PSL polegnie w tym roku na wsi dokumentnie. Endrew zabrał się za politykę w iście amerykańskim stylu... Przy całej niechęci jaką go darze, jest to chyba jedyny po Korwinie-Mikke tak wyrazisty polityk.
Zaczynam się zastanawiać czy by nie wrzucać na stronkę mojego bloga filmików z Youtube i GoogleVideo. Ostatnio kilka fajnych widziałem :)
Zobaczmy jak to działa - 100 dni polskiego sejmu:

I jeszcze polski Sejm wg Muppetów:

To na tyle, już mam pomysł na następnego posta, ale to może wieczorem...

poniedziałek, 7 sierpnia 2006

Praca, praca, praca

No dobra, zabrałem się do roboty i w myśl zasady nie wiesz co robić to się spotkaj, umówiłem się na spotkanie. Ciekaw jestem co z tego wyjdzie bo chwilowo jestem w ślepym zaułku.
W domyu syf (nie miał kto posprzątać) więc pewnie chwile mi zejdzie dziś wieczorem. A jeszcze mało tego w piątek była premiera kolejnych odcinków Stargate SG1 i Atlantis, więc półtorej godziny z głowy. Musze sobie jakoś wieczór zaplanować... Szczególnie, że we wtorek chcemy iść połazić po klubach jakąś większą ekipą.
Najgorsze z wszystkiego jest to, że nic mi się nie chce.... :(

Poniedziałek

no i znowu w pracy... tak mi sie nie chce nic robić a mam do zrobienia spory raport dla IT... sick...
Weekend spędziłem z dala od miasta i trosk z tym związanych. Totalny luz i zero zmartwień, bardzo tego potrzebowałem. Zastanawiam się jak bardzo obnarzyć się na tym blogu... Bo szargają mna różne dziwne rozterki. Ale nie o to chodzi...
A'propos produktów Google to wlaśnie założyłem sobie konto w AdSense :) ciekawe co z tego wyjdzie. Biorąc pod uwage oglądalność mojej strony to chyba długo poczekam na pierwsze przychody z tego źródła :D
Na razie tyle, Za chwilkę napiszę więcej

piątek, 4 sierpnia 2006

Po owocach ich poznacie...

Salut,

siedze sobie przy biórku w robocie i sie nudze... miałem mieć jakieś spotkanie ale kumpela nie mogła więc wyszły z tego nici...
Pogoda za oknem zdechła, non stop pada... Wiem, że to może i dobrze dla roślinek, ale ja zaplanowałem sobie weekend na świerzym powietrzu i mi troche Góra pokrzyżowała plany :(
Trudno, jakoś sobie poradzimy, najwyżej będziemy pic w domu...
A tak na poważnie to dostałem dziś długo oczekiwane do beta testów Writely. To jest edytor tekstów z poziomu strony www. Całkiem fajna sprawa, jak sie jest bardzo mobilnym, a chce sie mieć dokumenty pod ręką. Mało tego w edytorze zastosowano sporo fajnych narzędzi do porządkowania dokumentów... Zastanawiam się czy aby nie wrzucić wszystkich swoich dokumentów na serwer i mieć święty spokój. nie miałbym takiego pierdolniczka na dysku bo wszystko wypaliłbym na płytkach... Cóż, pomyśle jak wróce z weekendu.
Google szaleje - spreadsheets, writely, calendar, gmail, powoli robi się z tego Office :D
Może jeszcze coś dziś napisze...

czwartek, 3 sierpnia 2006

Creative + Google ;)

Salut

No to jak już się zebrałem to będe pisał, ostatnimi dni nie dysponowałem wystarczającą ilością czasu żeby cokolwiek napisać. Ale dziś wygląda na to, że mogę. Kupiłem sobie wczoraj troche rzeczy Creative (Zen Vision:M i słuchawki tej samej firmy wyposażone w wielce ciekawy system Voice reduction). Razem to jest po prostu rewelacyjny sprzęt - można sobie w drodze do pracy/szkoły filmy oglądać... na początku trafiłęm na jeden problem - nie wszystkie filmy mozna było wrzucić na to cacko... Ale szybko trafiłem na łatwe i darmowe rozwiązanie: PocketDivXEncoder genialne i proste narzędzie do konwersji divx w format przyswajalny przez większość kieszonkowych odtwarzaczy.
Tak żeby pozostać w technicznych dywagacjach, ostatnio odkrywam potęge Google. Gmail + Calendar + Notebook to po prostu jakiś totalny odlot. Hehe, nawet ten blog jest jedną z usług google. Pytanie - dlaczego to pisze? po prostu wpadłem dziś na pomysł, że genialnym rozwiązaniem byłoby implementowanie do kalendarza googlowego wykresy Gantt'a. Podniosłoby to użyteczność całego systemu o poziom w góre. :D Zastanawiam się jak im idą prace nad googlespreadsheets bo jak na razie pokładam w tym narzędziu spore nadzieje, jednak niestety nie jest to tak uzyteczne jak stary dobry MS Excell.
Ostatnio nie mam czasu na politykę... może to i dobrze nie musze sie męczyć i niepotrzebnie denerwować. Może powinienem poświęcić więcej czasu dla siebie...
Jutro jedziemy ze znajomymi za miasto na małą bibke :) będzie wesoło hehe.
no nic jak wróce to napisze jak było.
To tyle na dziś...

wtorek, 1 sierpnia 2006

Znowu przy klawiaturze

No ładnie, ostatnio (przez ponad rok) nie napisałem żadnego wpisu. Ostro.
Postanowiłem sobie, że teraz nadrobie zaległości. Mam trochę więcej czasu, więc może będe wpisywał nawet więcej niż jeden post na tydzień. Musze się troche uzewnętrznić a jednocześnie nie chciałbym być zbyt łatwo rozpoznany... chociaż czy to takie ważne.

Właśnie sobie uświadomiłem, że chyba musze przeczytać to co napisałem poprzednio, bo nie wiem czy w dalszym ciągu się ze sobą zgadzam. Tylko głupcy nie zmieniają opini.

Hmmm..... A z ciekawostek to może jednak fajnie byłoby napisać coś więcej? bo jak na razie to jest to anonimowy blog anonimowego człowieka... Ale z drugiej strony zna mnie zbyt dużo osób, żeby powiązać jeden fakt z drugim i wywnioskować kim jestem...

No cóż to jest problem do rozważenia w przyszłości :)

A tymczasem oddalam się od klawiatury, choć to wcale nie musi być moj ostatni post dzisiaj.